IOS

18 grudnia 2025 r. odbyła się konferencja pt. „Co dzieci i młodzież powinny wiedzieć o zmianach klimatu?”, zorganizowana przez Instytut Ochrony Środowiska – Państwowy Instytut Badawczy we współpracy z Fundacją Rodzice dla Klimatu. Wydarzenie, zrealizowane w formule hybrydowej w Centrum Konferencyjnym ADN w Warszawie, zgromadziło ekspertów, praktyków edukacji oraz przedstawicieli organizacji społecznych i instytucji publicznych, którzy wspólnie dyskutowali o wyzwaniach i dobrych praktykach w obszarze edukacji klimatycznej dzieci i młodzieży.

W ramach podsumowania konferencji udostępniamy nagrania wideo z wszystkich wystąpień oraz prezentacje przygotowane przez prelegentów. Materiały te stanowią kompleksowe źródło wiedzy na temat edukacji klimatycznej dzieci i młodzieży – zarówno w kontekście edukacji formalnej, jak i w ramach inicjatyw realizowanych poza szkołą.

Zachęcamy do zapoznania się z pełnym zapisem konferencji oraz prezentacjami.


Otwarcie wydarzenia


Ilona Jędrasik, zastępca dyrektora ds. zmian klimatu i współpracy międzynarodowej, Instytut Ochrony Środowiska-Państwowy Instytut Badawczy
Marzena Wichniarz, prezeska zarządu i współzałożycielka, Fundacja Rodzice dla Klimatu


Keynote

Dlaczego edukacja klimatyczna jest dziś kluczowa?


Adam Kiedrowski, główny specjalista, Departament Edukacji i Komunikacji, Ministerstwo Klimatu i Środowiska


Panel dyskusyjny I: Od wiedzy do działania: edukacja klimatyczna w praktyce


Moderatorka:  Marzena Wichniarz, prezeska zarządu i współzałożycielka, Fundacja Rodzice dla Klimatu
Uczestnicy:
Joanna Białucha, nauczycielka biologii i geografii, wyróżniona w konkursie Klimatyczny Człowiek Roku 2025 w kategorii Nauczyciel
Marta Piechocka-Nowakowska, managerka projektu „Biblioteki dla klimatu” w Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego, wyróżniona w konkursie Klimatyczny Człowiek Roku 2025 w kategorii Społeczniczka
Przemysław Radwan-Rohrenschef, członek zarządu, Fundacja Banku Ochrony Środowiska
prof. dr hab. Piotr Skubała, ekolog, akarolog, etyk środowiskowy, edukator ekologiczny, Wydział Nauk Przyrodniczych, Uniwersytet Śląski
dr Wojciech Szymalski, prezes Fundacji Instytut na rzecz Ekorozwoju
Tomasz Wołowiec, nauczyciel chemii, zwycięzca w konkursie Klimatyczny Człowiek Roku 2025 w kategorii Nauczyciel


Sesja inspiracyjna I:

Dobre praktyki w edukacji klimatycznej w szkołach 

Edukacja, która robi klimat 
Prezentacja
Barbara Leśniczak, kierownik Programu ESA, NASK – PIB

Śląskie laboratorium edukacji klimatyczno-środowiskowej: doświadczenia Klimatycznych Katowic i Akademii dla Nauczycieli 
Prezentacja
prof. dr hab. Piotr Skubała, ekolog, akarolog, etyk środowiskowy, edukator ekologiczny, Wydział Nauk Przyrodniczych, Uniwersytet Śląski

„Od grządki do widelca”  – praktyczna edukacja klimatyczna 
Prezentacja
Marcin Iwankiewicz, Stowarzyszenie Moc Korzeni, wyróżniony w konkursie Klimatyczny Człowiek Roku 2025 w kategorii Społecznik

Doświadczenie edukacyjne, które zmniejsza duchot i zwiększa sprawczość 
Prezentacja
Kamil Szewczyk, członek zarządu, Fundacja Napraw Sobie Miasto, trener i edukator w problematyce zmian klimatu

Projekty edukacyjne Fundacji BOŚ
Prezentacja
Maria Matysiak, Fundacja Banku Ochrony Środowiska


Keynote:Rola wartości i emocji w działaniu na rzecz klimatu 

dr Marzena Cypryańska-Nezlek, kierownik Centrum Działań dla Klimatu i Transformacji Społecznych, Uniwersytet SWPS


Panel dyskusyjny II: Jak rozmawiać z dziećmi o klimacie: empatia, nadzieja i sprawczość

Moderatorka: Alicja Piekarz, dyrektorka Programu Klimat i Energia, Polska Zielona Sieć
Uczestnicy:
dr Marzena Cypryańska-Nezlek, kierownik Centrum Działań dla Klimatu i Transformacji Społecznych, Uniwersytet SWPS
Marta Łazowska, Młodzieżowa Rada Klimatyczna III kadencji
dr hab. Przemysław Sadura, prof. UW, kierownik Zakładu Socjologii i Ekonomii Środowiska, Instytut Ochrony Środowiska-Państwowy Instytut Badawczy
dr hab. Jacek Wasilewski, prof. UW, socjolog, medioznawca
Marzena Żachowska, pedagożka specjalna, socjoterapeutka, kynoterapeutka, nauczycielka przyrody i biologii, założycielka Leśnego Zanurzenia


Sesja inspiracyjna II: Pozaformalna edukacja klimatyczna – kreatywne metody i zaangażowanie


Kiedy edukacja staje się punktem zwrotnym. Case Study Fundacji „Mamy Projekt” 
Prezentacja
Małgorzata Żmijska, prezeska Fundacji Mamy Projekt
Joanna Guszta, creative manager, Fundacja Mamy Projekt

Jak Młodzieżowa Rada Klimatyczna działa na rzecz edukacji pozaformalnej?
Prezentacja
Marta Łazowska, Młodzieżowa Rada Klimatyczna III kadencji


Keynote: Dlaczego edukacja klimatyczna potrzebuje społeczności? 

Prezentacja
Monika Sadowska, Fundacja Rodzice dla Klimatu


Panel dyskusyjny III: Współpraca dla klimatu: szkoła, rodzice, organizacje, samorządy – jak stworzyć przestrzeń sprzyjającą edukacji klimatycznej

Moderatorka: dr Paulina Legutko-Kobus, Zakład Polityki Regionalnej i Lokalnej, Szkoła Główna Handlowa
Uczestnicy:
Agnieszka Chołuj, specjalista ds. edukacji, WWF Polska
Marcin Iwankiewicz, Stowarzyszenie Moc Korzeni, wyróżniony w konkursie Klimatyczny Człowiek Roku 2025 w kategorii Społecznik
Karolina Karaim, specjalista w Referacie Ochrony Środowiska, Urząd Miasta Radzionków
Barbara Leśniczak, kierownik Programu ESA, NASK – PIB
Marzena Wichniarz, prezeska zarządu i współzałożycielka, Fundacja Rodzice dla Klimatu


Konferencja była współfinansowana ze środków krajowych pochodzących z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w ramach Umowy nr 838/2021/Wn50/EE-ee/D o dofinansowanie realizacji przedsięwzięcia pn. „ClimChild – co dziecko powinno wiedzieć o zmianach klimatu”.

Nauczycieli i edukatorów prowadzących zajęcia ekologiczne zachęcamy do przeprowadzenia lekcji na temat zmian klimatu w oparciu o przygotowane przez nas materiały metodyczne. W naszych zasobach znajdą Państwo m.in.: scenariusz lekcji wraz z kartami pracy, prezentację oraz animacje i doświadczenia. Całość dopełnia nagranie szkolenia, w trakcie którego metodycy prezentują różne możliwości wykorzystania przygotowanego przez nas pakietu edukacyjnego.

Komplet materiałów został opracowany w ramach projektu: Baza wiedzy o zmianach klimatu i adaptacji do ich skutków oraz kanałów jej upowszechniania w kontekście zwiększania odporności gospodarki, środowiska i społeczeństwa  na  zmiany klimatu oraz przeciwdziałania i minimalizowania skutków nadzwyczajnych zagrożeń (Klimada2.0), we współpracy z Naukową i Akademicką Siecią Komputerową– Państwowym Instytutem Badawczym (NASK).

Animacja: efekt cieplarniany i globalne ocieplenie

Doświadczenie – film instruktażowy z animacjami
Szkolenie metodyczne dla prowadzącego lekcję w kl. 1-3

Animacja: efekt cieplarniany i globalne ocieplenie

Doświadczenie – film instruktażowy z animacjami


Animacja – efekt cieplarniany i globalne ocieplenie

Doświadczenie – film instruktażowy z animacjami
Szkolenie metodyczne dla prowadzącego lekcję w kl. 7-8 (od 01:11)


22 września obchodzimy Światowy Dzień bez Samochodu – wydarzenie, które przypomina, że wybór środka transportu to nie tylko kwestia stylu przemieszczania się, ale także wpływu na klimat i jakość życia w miastach. Z okazji tego dnia eksperci z Centrum Analiz Klimatyczno-Energetycznych (CAKE) w Instytucie Ochrony Środowiska – Państwowym Instytucie Badawczym (IOŚ-PIB) wskazują, że rozwój transportu publicznego może odegrać kluczową rolę w osiągnięciu celów klimatycznych Polski i Unii Europejskiej.

Według raportu ekspertów z IOŚ-PIB „Polska net-zero 2050: Rola transportu publicznego w świetle pakietu Fit for 55”, Polska stoi przed koniecznością głębokiej przebudowy sektora transportowego[1]. Obecnie ponad 75% wszystkich podróży w Polsce realizowanych jest samochodami osobowymi, co przekłada się na wysoką emisję CO₂ oraz rosnące zatłoczenie dróg.

Symulacje pokazują, że dynamiczny rozwój transportu publicznego pozwoliłby ograniczyć zapotrzebowanie na samochody elektryczne nawet o 1 milion sztuk do 2050 roku. Dlaczego mowa właśnie o autach elektrycznych? Zgodnie z pakietem „Fit for 55”, od 2035 roku w Unii Europejskiej ma obowiązywać zakaz sprzedaży samochodów spalinowych. Oznacza to, że w kolejnych dekadach większość indywidualnych podróży musiałaby być realizowana właśnie przez pojazdy elektryczne – co wiąże się z kosztami i wyzwaniami infrastrukturalnymi.

Rozwój kolei i autobusów zeroemisyjnych daje jednak alternatywę: część podróży samochodowych może zostać zastąpiona transportem publicznym. W efekcie spadną emisje, zmniejszy się presja na budowę dodatkowej infrastruktury drogowej i ładowania, a rynek pojazdów zostanie odciążony.

Zeroemisyjne autobusy i kolej zamiast samolotów

Transformacja transportu zbiorowego już się rozpoczęła. Z raportu wynika, że:

Niższe koszty dla pasażerów

Promowanie transportu publicznego wymaga inwestycji, ale też przynosi wymierne korzyści dla użytkowników. Według analiz IOŚ-PIB do 2050 roku średnie koszty podróży autobusami mogą spaść o 37%, a koleją o 35%, co uczyni transport zbiorowy realną alternatywą dla samochodu.

Łączne nakłady inwestycyjne na rozwój transportu publicznego w latach 2025–2050 wyniosą około 47 mld euro – w tym 40 mld euro na autobusy i 7 mld euro na kolej.

Klimatyczny efekt: 74% mniej emisji CO₂ do 2050 roku

W scenariuszu zakładającym rozwój transportu publicznego i zakaz sprzedaży samochodów spalinowych od 2035 r., emisje CO₂ z transportu pasażerskiego w Polsce spadną z obecnych poziomów do ok. 8 mln ton w 2050 roku. To aż 74% redukcji względem roku 2020.

– Dzięki rozwojowi transportu zbiorowego możemy nie tylko poprawić jakość powietrza i komfort życia w miastach, ale też uniknąć scenariusza, w którym Polska będzie musiała opierać swoją redukcję emisji w głównym stopniu na osobowych samochodach elektrycznych. W lipcu tego roku przekroczyliśmy próg 100 000 samochodów elektrycznych (osobowych i dostawczych) w Polsce (wg PEVO) a udział aut elektrycznych w sprzedaży nowych pojazdów w Polsce może w tym roku wynieść 14,5% (zgodnie z raportem Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA)). Obecne szacunki CAKE pokazują, że w 2050 r. liczba samochodów elektrycznych w Polsce może wynieść około 13-14 mln sztuk. W scenariuszu aktywnego rozwoju transportu publicznego liczba ta może być nieco niższa – ok. 11-12 mln sztuk, ze względu na mniejsze potrzeby transportu indywidualnego – podkreśla Robert Jeszke, zastępca dyrektora ds. zarządzania emisjami w IOŚ-PIB, współautor raportu „Polska net-zero 2050: Rola transportu publicznego w świetle pakietu Fit for 55”.

Dzień bez samochodu – symbol i praktyczna lekcja

Światowy Dzień bez Samochodu to okazja, by choć na jeden dzień przesiąść się z auta do autobusu, tramwaju, metra czy pociągu. Jednak, jak podkreślają eksperci, prawdziwa zmiana wymaga konsekwentnych działań systemowych i inwestycji.

Rozwój transportu publicznego to nie tylko krok w stronę neutralności klimatycznej, ale również odpowiedź na codzienne problemy mieszkańców – korki, smog i rosnące koszty życia.


[1] https://climatecake.ios.edu.pl/wp-content/uploads/2022/06/CAKE_Transport_publiczny_27_06_2022_final.pdf

Serwis Monitorowania Atmosfery Copernicus (CAMS) opublikował raport roczny oceniający stan jakości powietrza w Europie w 2024 roku. Raport opiera się na zaawansowanym modelowaniu oraz pomiarach referencyjnych prowadzonych przez państwa członkowskie UE. Przedstawia aktualny obraz stężeń zanieczyszczeń, ich źródeł oraz zmian w porównaniu z poprzednią dekadą. Instytut Ochrony Środowiska – Państwowy Instytut Badawczy (IOŚ-PIB) wskazuje na kilka wniosków, istotnych także z perspektywy Polski.

W raporcie CAMS odnotowano ogólną poprawę jakości powietrza w Europie, choć wciąż występują obszary przekraczające dopuszczalne poziomy zanieczyszczeń. Rok 2024, mimo rekordowo gorącego lata w Europie, nie przyniósł znaczących wzrostów poziomu ozonu – wyjątkiem była południowo-wschodnia część kontynentu, gdzie wpływ miały słoneczne i gorące warunki pogodowe. W Polsce oraz Europie Środkowej poziomy ozonu utrzymały się na umiarkowanym poziomie.

Stężenia dwutlenku azotu (NO₂) w 2024 roku były niższe niż w większości lat ubiegłej dekady. Wysokie poziomy tego zanieczyszczenia nadal koncentrują się w dużych aglomeracjach miejskich oraz obszarach przemysłowych – m.in. na Górnym Śląsku. Z kolei stężenia pyłu zawieszonego PM2.5 i PM10 były niższe w całej Europie, w tym w Polsce, co przypisuje się zarówno korzystnym warunkom pogodowym, jak i spadkowi emisji, szczególnie z sektora ogrzewania indywidualnego.

– W Polsce również obserwujemy pozytywny trend w zakresie redukcji emisji pyłów i tlenków azotu. Dane CAMS potwierdzają, że działania na rzecz poprawy jakości powietrza – takie jak modernizacja systemów grzewczych, rozwój transportu niskoemisyjnego oraz kontrola emisji przemysłowych – przynoszą efekty. Mimo to nadal potrzebujemy zdecydowanych działań, szczególnie na poziomie lokalnym, aby sprostać wymaganiom nowej dyrektywy o jakości powietrza” – podkreśla dr hab. inż. Joanna Strużewska, kierownik Zakładu Modelowania Atmosfery i Klimatu w IOŚ-PIB, realizującego projekt CAMS NCP.

Raport wskazuje także na źródła i przebieg siedmiu największych epizodów zanieczyszczenia powietrza w 2024 roku. Wśród nich znalazły się epizody pyłu zawieszonego PM2.5 związane z transgranicznym transportem zanieczyszczeń, jak i lokalnym spalaniem w gospodarstwach domowych, m.in. w Polsce, na Węgrzech i w Czechach. Zidentyfikowano także dwa znaczące epizody napływu pyłu saharyjskiego, które miały miejsce w styczniu oraz na przełomie marca i kwietnia. Szczególnie wiosenny epizod był wyjątkowy pod względem zasięgu i doprowadził do rekordowej liczby przekroczeń norm PM10 w Europie Środkowej.  Na uwagę zasługują również wyjątkowo intensywne pożary w Portugalii, które miały ograniczony wpływ na jakość powietrza w innych częściach Europy. Dym wyniesiony na wyższe warstwy atmosfery przemieścił się nad Hiszpanię i południową Francję, jednak bez większego wpływu na jakość powietrza przy powierzchni ziemi.

– Warto zauważyć, że w czterech z ostatnich pięciu lat — 2020, 2022, 2023 i 2024 — odnotowano niskie stężenia PM2.5. Może to świadczyć o długofalowym trendzie spadkowym, wynikającym nie tylko z warunków pogodowych, lecz także m.in. ze zmian technologicznych w sektorze ogrzewania. Niemniej jednak, pomimo pozytywnego kierunku zmian, wyzwania wciąż pozostają znaczące. Szczególnie dużą presję związaną z emisją zanieczyszczeń odczuwają największe aglomeracje miejskie oraz regiony o wysokiej koncentracji przemysłu ciężkiego i energetyki. W tych obszarach, utrzymujący się wysoki poziom emisji lokalnych oraz niekorzystne uwarunkowania przestrzenne i meteorologiczne często prowadzą do przekroczeń norm jakości powietrza. To pokazuje, że choć ogólny trend jest obiecujący, dalsze działania — zarówno regulacyjne, technologiczne, jak i edukacyjne — są niezbędne, aby zapewnić trwałą poprawę jakości powietrza, które jak wiemy, nie uznaje granic wynikających z kartografii – dodała dr hab. inż. Joanna Strużewska, kierownik Zakładu Modelowania Atmosfery i Klimatu w IOŚ-PIB, realizującego projekt CAMS NCP.

Instytut Ochrony Środowiska – Państwowy Instytut Badawczy, jako krajowy ośrodek naukowy zajmujący się modelowaniem jakości powietrza, wskazuje na rosnące znaczenie współpracy międzynarodowej w zakresie identyfikacji źródeł zanieczyszczeń i wymiany danych. CAMS, jako część europejskiego programu Copernicus, dostarcza nie tylko analiz, ale również narzędzi wspierających skuteczną politykę środowiskową.

Pełna treść raportu dostępna jest pod adresem: https://atmosphere.copernicus.eu/sites/default/files/2025-07/CAMS-AnnualReport-2024.pdf     

17 czerwca obchodzimy Dzień Walki z Pustynnieniem i Suszą – święto ustanowione przez ONZ, które ma przypominać o narastającym problemie niedoboru wody na świecie. Polska należy do krajów o najniższych zasobach wodnych w Europie. Zasoby wód powierzchniowych w kraju wynoszą zaledwie 1,6 tys. m³ rocznie na mieszkańca – niemal trzykrotnie mniej niż europejska średnia. W obliczu zmian klimatu, susza staje się jednym z najpoważniejszych wyzwań środowiskowych i gospodarczych XXI wieku. Prognozy wskazują, iż opady będą miały coraz częściej charakter nawalny (co już obserwujemy), a pomiędzy nimi będą występowały dłuższe okresy suche.

Susza nie jest zjawiskiem jednorodnym. Może przybierać różne formy: od atmosferycznej (niedobór opadów), przez rolniczą (istotne ograniczenie wilgoci w glebie), po hydrologiczną i hydrogeologiczną (obniżenie poziomu rzek i wód podziemnych). Jak zauważa ekspert Instytutu Ochrony Środowiska – Państwowego Instytutu Badawczego, intensywne opady – zwłaszcza o charakterze nawalnym – nie są w stanie skutecznie uzupełnić zasobów wodnych.

– Obfite opady deszczu, zwłaszcza o charakterze nawalnym, w rzeczywistości tylko w ograniczonym stopniu przyczyniają się do uzupełnienia zasobów wód podziemnych. Gwałtownie, spadające na przesuszoną ziemię, duże ilości wody w większości spływają po powierzchni terenu, zamiast wsiąkać w głąb. Przypomina to podlewanie roślin doniczkowych, które dawno nie były nawadniane – woda nie wnika od razu w podłoże. Podobny efekt obserwujemy w miastach, gdzie dominują nieprzepuszczalne powierzchnie, takie jak drogi, place pokryte asfaltem, betonem czy dachy. Utrudniają one infiltrację wody do gruntu, przez co ta szybko trafia do kanalizacji lub spływa do najbliższej rzeki. Choć intensywne opady mogą chwilowo złagodzić skutki suszy, nie prowadzą do trwałego uzupełnienia głębszych warstw gleby. Daje to jedynie złudne wrażenie, że problem został zażegnany – w rzeczywistości w wielu regionach Polski poziom nawodnienia gleby przez długi czas jest zbyt niski – komentuje Michał Marcinkowski, hydrolog z IOŚ-PIB.

Susza w Polsce – które województwa są najbardziej narażone?

Wyniki analiz wykonanych przez autorów Planu przeciwdziałania skutkom suszy wskazują, iż występowaniem suszy rolniczej zagrożone jest niemal 45% powierzchni terenów rolnych i leśnych. Obszar ten zlokalizowany jest przede wszystkim w centralnej Polsce, obejmuje m.in. Wielkopolskę.

Susza rolnicza może doprowadzić do spadku plonów, obniżenia jakości upraw oraz wzrostu podatności na szkodniki, a to bezpośrednio wpłynie na ceny żywności i stabilność sektora rolnego.

Ekspert IOŚ-PIB podkreśla, że konieczne jest podjęcie zdecydowanych działań adaptacyjnych. Ich celem powinno być zatrzymanie wód opadowych w miejscu wystąpienia opadu, w każdej części zlewni, nie tylko w dolinie rzecznej. Priorytetem powinny być naturalne metody retencji wody, ochrona i odtwarzanie terenów podmokłych, a także zmiana praktyk rolniczych – w tym dobór gatunków odpornych na suszę i racjonalne gospodarowanie wodą. Kluczowa jest również edukacja społeczeństwa oraz włączenie lokalnych społeczności w proces adaptacji do zmieniających się warunków klimatycznych. Adaptacja jest bardzo szerokim, wieloaspektowym procesem, w którym każdy z nas może i powinien odegrać istotną rolę.

Dzień Walki z Pustynnieniem i Suszą to okazja, by przypomnieć, że woda to zasób strategiczny – dla środowiska, gospodarki i każdego z nas. Świadome i odpowiedzialne korzystanie z zasobów wodnych to nie wybór, lecz konieczność.

Tegoroczny Trzeci Maja niesie ze sobą szczególnie gorzką refleksję. Tego dnia Polska osiągnęła swój Dzień Długu Ekologicznego[1] – moment, w którym wyczerpaliśmy „przypadającą na nas” roczną pulę odnawialnych zasobów naturalnych. To symboliczny moment. Gdyby cały świat żył tak jak my, globalne zasoby odnawialne na cały rok zostałyby wyczerpane już dziś. Od tego momentu żyjemy kosztem przyszłości – zużywamy to, czego natura nie zdąży odnowić, przyczyniając się do pogłębiania kryzysu klimatycznego i degradacji środowiska. To sygnał alarmowy, którego nie wolno nam ignorować.

Dzień Długu Ekologicznego (ang. Earth Overshoot Day) to inicjatywa organizacji Global Footprint Network, która w obrazowy sposób pokazuje skalę nadmiernej eksploatacji zasobów naturalnych przez ludzkość. Wyznacza się go, porównując potencjał biologiczny, czyli zdolność ekosystemów do odnawiania zasobów (ang. biocapacity) z globalnym śladem ekologicznym.

Im wcześniej przypada ta data dla danego kraju, tym większy jest jego wpływ na degradację środowiska. W przypadku Polski Dzień Długu rokrocznie wypada znacznie wcześniej niż globalna średnia, która od kilku lat przypada w sierpniu[2]. Pokazuje to, że nasz styl życia, sposób konsumpcji oraz model gospodarki są wyjątkowo obciążające dla planety.

– Gdyby cały świat przyjąłby model konsumpcji zasobów naturalnych typowy dla Polski, ludzkość potrzebowałaby ponad dwóch planet, aby zaspokoić swoje potrzeby. To wyraźny sygnał, że nasz styl życia znacząco przekracza możliwości regeneracyjne Ziemi. Trzy filary naszej codzienności, czyli gospodarstwa domowe, sektor energetyczny oraz transport, mają największy udział w nadmiernej eksploatacji środowiska i wymagają gruntownych zmian – komentuje Ilona Jędrasik, zastępca dyrektora ds. zmian klimatu i współpracy międzynarodowej w IOŚ-PIB.

Naturalne zasoby Ziemi są ograniczone, a ryzyko wyczerpania surowców kluczowych dla funkcjonowania cywilizacji technologicznej staje się coraz bardziej realne. Szczególnie dotyczy to paliw kopalnych, takich jak ropa naftowa, węgiel kamienny i gaz ziemny, które wciąż stanowią podstawę globalnej gospodarki energetycznej. Według danych Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) zasoby ropy naftowej, przy obecnym poziomie zużycia, mogą zostać poważnie uszczuplone w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat[3].

Warto pamiętać, że zagrożeniem jest nie tylko wyczerpywanie się surowców, ale również nieodwracalne zmiany powstające w wyniku ich wydobycia. Niszczenie siedlisk naturalnych, wylesianie, skażenie wód i degradacja gleby to tylko niektóre z negatywnych skutków intensywnej eksploatacji środowiska. Często prowadzą one do utraty różnorodności biologicznej oraz zaburzeń w funkcjonowaniu całych ekosystemów, których odbudowa jest niezwykle trudna, a niekiedy wręcz niemożliwa.

W obliczu tych alarmujących faktów, konieczne jest podjęcie zdecydowanych działań na wszystkich poziomach – od indywidualnych wyborów konsumenckich, przez zmiany w politykach publicznych, aż po transformację gospodarczą w kierunku bardziej zrównoważonego modelu rozwoju. Świadomość naszego wpływu na planetę to dopiero pierwszy krok. Kolejnym musi być realne ograniczenie zużycia zasobów, inwestowanie w odnawialne źródła energii, rozwój gospodarki o obiegu zamkniętym oraz promowanie odpowiedzialnej konsumpcji.

Odwrócenie trendu nadmiernej eksploatacji Ziemi to nie tylko wyzwanie, ale także odpowiedzialność, którą ponosimy wobec przyszłych pokoleń. To, jak dzisiaj zarządzamy zasobami naturalnymi, wpłynie na jakość życia naszych dzieci i wnuków. Współczesne pokolenie stoi przed szansą wprowadzenia realnych zmian, które pozwolą zminimalizować negatywne skutki działań człowieka. Ochrona środowiska to inwestycja w lepszą przyszłość – zarówno dla nas, jak i dla tych, którzy przyjdą po nas.


[1] https://overshoot.footprintnetwork.org/newsroom/country-overshoot-days/

[2] https://overshoot.footprintnetwork.org/newsroom/past-earth-overshoot-days/

[3] https://www.iea.org/reports/world-energy-outlook-2023/executive-summary

W ostatnich dniach w Polsce odnotowano znaczne spadki temperatur, a miejscami nawet rekordowo niskie wartości. Inwersje temperatury, niskie prędkości wiatru – zimowa aura sprzyja nie tylko mrozom, ale także powstawaniu epizodów wysokich stężeń zanieczyszczeń powietrza.

Zimą jakość powietrza ulega pogorszeniu, na co wpływa kilka czynników. Jednym z nich jest inwersja termiczna. Przy niskich temperaturach chłodne powietrze zalega przy powierzchni ziemi, a cieplejsze masy powietrza zatrzymują zanieczyszczenia blisko gruntu. Kolejnym czynnikiem jest wzrost emisji. Gdy temperatura spada, znacząco rośnie spalanie paliw w domowych piecach, co prowadzi do zwiększenia emisji pyłów zawieszonych i innych szkodliwych substancji. Nie bez znaczenia pozostaje również słaby wiatr. Brak silniejszych podmuchów powoduje, że zanieczyszczenia nie są rozpraszane, lecz gromadzą się nad miastami i miejscowościami.

W ciągu ostatnich  godzin (18 – 20 stycznia 2025) stężenia pyłu zawieszonego PM10 w niektórych regionach kraju przekraczały dopuszczalne normy, zwłaszcza w godzinach nocnych. Według danych GIOŚ, w wielu miastach odnotowano wartości PM10 przekraczające 100 µg/m³, podczas gdy dopuszczalny poziom wynosi 50 µg/m³. Prognozy jakości powietrza opracowywane przez Instytut Ochrony Środowiska – Państwowy Instytut Badawczy wskazują na utrzymujące się niekorzystne warunki w najbliższych dniach.

Korzystając z danych GIOŚ (https://powietrze.gios.gov.pl/pjp/current), możemy zobaczyć wizualizację danych na stacji w Nowej Rudzie, gdzie miały miejsce niespotykanie wysokie i szybkie zmiany stężeń PM10 a odnotowane wartości przekraczały 300 µg/m3 w godzinach popołudniowych 19 lutego, przy czym warto pamiętać, że uśrednionym poziomem alarmowym dla 24h jest wartość 150 µg/m3.

Zgodnie z przyjętymi normami poziom alarmowy oznacza poziom substancji w powietrzu, którego nawet krótkotrwałe przekroczenie może powodować zagrożenie dla zdrowia ludzi.

powietrze.gios.gov.pl/pjp/content/annual_assessment_air_exposure_alarms_level#

Prognoza jakości powietrza dostarczana przez Zakład Modelowania Atmosfery i Klimatu w Instytucie Ochrony Środowiska – Państwowym Instytucie Badawczym prawidłowo odwzorowuje bardzo wysokie stężenia pyłu PM10 od godzin porannych 18.02.

Prognoza opracowana przed ekspertów z IOŚ-PIB wskazuje na utrzymanie się wysokich stężeń pyłów do dnia 21.02, po czym nastąpić powinna stopniowa poprawa.

Prognozy długoterminowe wskazują na możliwe ocieplenie w kolejnych tygodniach, co może przynieść krótkotrwałą poprawę jakości powietrza. Wyższe temperatury i silniejszy wiatr mogą pomóc w rozproszeniu zanieczyszczeń, jednak sezon grzewczy wciąż wpływa na stan powietrza, którym oddychamy. Mimo chwilowego ocieplenia warto pamiętać o monitorowaniu jakości powietrza i ograniczaniu emisji tam, gdzie to możliwe.

W jaki sposób kształtować będzie się rozkład ciśnienia atmosferycznego oraz prędkość wiatru w dalszej części tygodnia najlepiej sprawdzać na stronie Europejskiego Centrum Prognoz Średnioterminowych ECMWF: charts.ecmwf.int/products/medium-mslp-wind850

Podobnie jeśli chodzi o długoterminową prognozę temperatury: charts.ecmwf.int/products/medium-2t-wind

Podsumowując, obniżone temperatury w zimie i tzw. niska emisja zanieczyszczeń atmosferycznych w szczególności pyłów zawieszonych PM10 i PM2.5, najczęściej związana z sektorem komunalno-bytowym (ogrzewanie domów jednorodzinnych w miastach lub w rejonach wiejskich kotłami na paliwo stałe), sprzyjają pogorszeniu jakości powietrza, stąd wysokie stężenia obecne w pomiarach oraz w prognozie jakości powietrza.

Zachęcamy do korzystania z wyników naszych badań i pracy operacyjnej w postaci prognozy jakości powietrza udostępnianej na stronie ios.edu.pl/jakosc-powietrza

Wszystko wskazuje na to, że styczeń 2025 roku będzie uznany za rekordowy pod względem temperatury w Polsce. Średnia temperatura niemal w całym kraju jest dodatnia, co powinno być rzadkością o tej porze roku. Największe odchylenie od normy odnotowano w Suwałkach, które dotychczas uznawane było za polski biegun zimna. Tam styczeń jest cieplejszy aż o 4,1 stopnia Celsjusza w porównaniu do średniej z lat 1991-2020. Zjawiska meteorologiczne w Polsce odzwierciedlają globalne trendy. 2024 rok był pierwszym rokiem kalendarzowym, w którym średnia temperatura przekroczyła o 1,5°C poziom sprzed epoki przemysłowej.

Portal informacyjny wspierający szereg usług związanych ze środowiskiem i bezpieczeństwem, Copernicus Climate Change Service (C3S), potwierdza, że rok 2024 był najcieplejszym rokiem w historii pomiarów globalnych i pierwszym rokiem kalendarzowym, w którym średnia globalna temperatura przekroczyła 1,5°C powyżej poziomu z okresu przedindustrialnego.

Tego typu analizy są również tworzone dla Polski, obejmując zarówno dane historycznych, jak i prognozy dotyczące przyszłych zjawisk. Jak wynika z raportu „Zmiany temperatury i opadu na obszarze Polski w warunkach przyszłego klimatu do roku 2100”[1], od początku XXI średnia roczna temperatura była w większości przypadków wyższa niż średnia z wielolecia 1981-2017. W chłodnej porze roku wyraźnie widać także trend spadkowy liczby dni przymrozkowych, średnio o 25 dni na przestrzeni 36 lat. Według projekcji klimatycznych opracowanych przez ekspertów z Instytutu Ochrony Środowiska – Państwowego Instytutu Badawczego, prognozowany wzrost średniej temperatury w Polsce w styczniu na przestrzeni okresów 2021-2030 oraz 2081-2090 w mniej optymistycznym scenariuszu (wariant RCP8.5[2]) wynosi kolejno – 1,2°C oraz 2,7°C.

– IOŚ-PIB od dawna podejmuje działania w zakresie przygotowania projekcji klimatycznych dla Polski i oceny znaczenia zjawisk ekstremalnych w kontekście adaptacji do zmian klimatu. W świetle tak dużych zmian – zachodzących z roku na rok – nabierają one szczególnego znaczenia, umożliwiając weryfikację, którą ścieżką rozwoju podążamy jako cywilizacja. W ramach swoich działań nasz Instytut od stycznia realizuje nowy projekt badawczy, który opiera się na wykorzystaniu danych z serwisu Copernicus Climate Change Service. Kluczowym celem projektu jest ocena potencjału wykorzystania prognoz sezonowych C3S w kontekście adaptacji do zmian klimatu. Prognozy te mogą odegrać istotną rolę w planowaniu działań adaptacyjnych, wspierając zarówno sektor publiczny, jak i prywatny w przygotowywaniu strategii minimalizujących skutki zmian klimatu. Dzięki temu możliwe będzie lepsze zarządzanie ryzykiem związanym z ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi oraz efektywniejsze planowanie działań w kluczowych obszarach, takich jak rolnictwo, gospodarka wodna czy energetyka. Długofalowym efektem tych działań ma być poprawa zdolności adaptacyjnych Polski wobec zmieniających się warunków klimatycznych, a także wsparcie decydentów i instytucji w podejmowaniu świadomych decyzji opartych na rzetelnych i aktualnych danych klimatycznych – komentuje dr hab. inż. Joanna Strużewska, kierownik Zakładu Modelowania Atmosfery i Klimatu w IOŚ-PIB.

Wnioski z globalnego monitoringu klimatu

W tym roku organizacje zajmujące się globalnym monitorowaniem klimatu – ECMWF, NASA, NOAA, brytyjskie Biuro Meteorologiczne, Berkeley Earth i Światowa Organizacja Meteorologiczna (WMO) – wspólnie opracowały publikację swoich obserwacji, podkreślając wyjątkowe warunki panujące w 2024 roku.

Jak wynika z „Global Climate Highlights 2024”[3], w minionym roku pobito wiele światowych rekordów, zarówno pod względem poziomu gazów cieplarnianych, jak i temperatury powietrza oraz temperatury powierzchni morza, co przyczyniło się do intensyfikacji występowania ekstremalnych zjawisk, takich jak powodzie, fale upałów i pożary lasów. Każdy miesiąc od stycznia do czerwca 2024 roku był cieplejszy niż odpowiadający mu miesiąc w którymkolwiek z poprzednich lat. Dane w 2024 roku są odzwierciedleniem pewnego trendu. Ostatnie dziesięć lat było najcieplejszym okresem w historii pomiarów.

Przez cały 2024 rok Europa była dotknięta szeregiem zdarzeń związanych z opadami deszczu, od burz konwekcyjnych po frontowe, jak sztorm Boris we wrześniu, który przyniósł rekordowe opady deszczu i poważne powodzie w regionach centralnych i wschodnich kontynentu. Powódź, która nawiedziła Polskę i Czechy we wrześniu 2024 roku, porównywana jest do powodzi tysiąclecia z 1997 roku. Jak wynika z szacunków, w całej Europie w 2024 roku wystąpiło blisko 50 nazwanych burz. Burzom nadawane są nazwy przez grupę organizacji, jeśli oczekuje się, że będą miały znaczący wpływ na Wielką Brytanię, Irlandię lub Holandię.  W sezonie burzowym 2023-2024 w północno-zachodniej Europie zostało nazwanych 12 burz. Jest to największa liczba nazwanych burz w sezonie od czasu wprowadzenia nazewnictwa burz w 2015 roku.

Obserwowane zmiany klimatu oraz kolejne rekordy temperatur stanowią jednoznaczny sygnał, że adaptacja do nowych warunków atmosferycznych jest nie tylko wyzwaniem, ale i koniecznością. Naukowcy i instytucje badawcze zgodnie podkreślają, że przyszłość zależy od podejmowanych działań – zarówno w zakresie redukcji emisji gazów cieplarnianych, jak i wdrażania skutecznych strategii adaptacyjnych.

Rok 2024 przejdzie do historii jako przełomowy pod względem globalnych temperatur, ale również jako kolejny dowód na to, że zmiany klimatu dzieją się tu i teraz. To moment, w którym decyzje polityczne, inwestycje w technologie niskoemisyjne i lokalne inicjatywy ekologiczne będą miały kluczowe znaczenie dla przyszłych pokoleń.


[1] https://ios.edu.pl/wp-content/uploads/2022/12/raport-skrocony-260121.pdf

[2] Wariant RCP4.5 zakłada, że dzięki wprowadzeniu nowych technologii uda nam się zmniejszyć poziom emisji gazów cieplarnianych do tego stopnia, aby w 2100 roku poziom koncentracji CO₂ nie przekraczał 540 ppm. Dla porównania – w 2020 roku wskaźnik ten wynosił 410 ppm. Założenia scenariusza RCP4.5 są szansą na spowolnienie postępujących zmian klimatu i zatrzymanie trwającej degradacji środowiska naturalnego.

Mniej optymistycznym scenariuszem jest wariant RCP8.5, który zakłada utrzymanie aktualnego tempa wzrostu emisji gazów cieplarnianych i osiągnięcie w 2100 roku koncentracji CO2 na poziomie 940 ppm w związku z zachowaniem obecnie wykorzystywanych technologii (tzw. business as usual).

[3] https://climate.copernicus.eu/global-climate-highlights-2024

Czy pamiętacie jeszcze, jak wygląda prawdziwa zima? Taka ze śniegiem po kolana i ujemnymi temperaturami przez dwa miesiące? Mimo połowy ferii zimowych w Polsce, nic nie wskazuje na to,
że głośno zapowiadana w mediach „zima trzydziestolecia” nadejdzie. Liczby mówią same za siebie. 1 śnieżna środa – tak wygląda bilans tegorocznej zimy w Warszawie. W Łodzi odnotowano 2 takie dni, a najwięcej w Katowicach, bo „aż” 10. Jeszcze 50 lat temu było ich niemal 40. Skutki zmian klimatu odczuwalne są już nie tylko przez sektor rolno-spożywczy czy ochrony zdrowia, ale również usług turystycznych. Jednak brak śniegu to nie jedyne wyzwanie, z jakim będzie musiała zmierzyć się ta branża w obliczu globalnego ocieplenia.

Klimat należy do głównych czynników warunkujących rozwój turystyki. To właśnie on określa przydatność miejsca dla różnych typów aktywności, wpływa na sezonowość turystycznego popytu oraz kształtuje koszty operacyjne związane m.in. z logistyką, koniecznością naśnieżania lub nawadniania terenów, czy dostępnością żywności. Rosnące temperatury powietrza i coraz częściej występujące ekstremalne zjawiska atmosferyczne bezpośrednio wpływają na popularność poszczególnych ośrodków turystycznych. Badania pokazują[1], że znacząco zmienią się kierunki podróży – turyści będą częściej wybierać miejsca położone w wyższych szerokościach geograficznych, gdzie klimat najprawdopodobniej będzie łagodniejszy niż w obszarach położonych w szerokościach niższych. Co oprócz kierunków podróży zmieni się w naszych urlopach?

Wakacje dosłownie „last minute”?

Trąby powietrzne, gwałtowne burze, nagłe powodzie czy susze, to tylko niektóre z ekstremalnych zjawisk pogodowych, które obserwujemy w ostatnich latach. Jak wynika z opracowań World Weater Attribution (WWA), zmiana klimatu sprawiła, że prawdopodobieństwo fal upałów w Europie wzrosło aż stokrotnie. To jednak nie wszystko. Badania NOAA (US National Climatic Data Center) wskazują, że strefa tropików w ciągu ostatnich 25 lat rozszerzyła się do 400 kilometrów w kierunku biegunów. Tak duże zmiany mają niebagatelny wpływ na przyszłość i funkcjonowanie wielu obszarów.

Komory, Seszele czy Malediwy to popularne urlopowe destynacje, które w perspektywie kilkudziesięciu lat mogą zniknąć z przewodników turystycznych. Wszystko za sprawą podnoszącego się poziomu oceanów. W Europie miejscem, które już musi zmagać się z tym zjawiskiem, jest Wenecja, która w tym roku szczególnie mocno ucierpiała na skutek tzw. acqua alta, czyli wysokiej wody zalewającej miasto. W ramach projektu Klimada 2.0 przygotowujemy raport dotyczący zmian temperatury i opadu na obszarze Polski do roku 2100 w warunkach przyszłego klimatu. Posiłkując się najnowszymi danymi, będziemy opracowywać metody adaptacji do nowej rzeczywistości – tłumaczy dr Magda Głogowska z Instytutu Ochrony Środowiska-Państwowego Instytutu Badawczego, realizującego projekt Klimada 2.0.

Czy Polska turystyka ma się czego obawiać?

Atrakcyjność turystyczna Polski, podobnie jak pozostałych krajów Europy Środkowej i Północnej, jest umiarkowana. W naszym kraju największą popularnością cieszy się turystyka „plażowa” (na wybrzeżu morza) oraz turystyka wodna, która już teraz zmaga się chociażby z sinicami. Turyści chętnie też spędzają czas w górach – zarówno zimą, jak i latem. Niestety, nad tą formą spędzania wolnego czasu również zawisły „czarne chmury”. W okresie zimowym kluczowym problemem jest trwałość i wysokość pokrywy śnieżnej, która w warunkach zmieniającego się klimatu z roku na rok jest coraz mniejsza i coraz szybciej zanika, skracając tym samym sezon narciarski. Może to mieć daleko idące konsekwencje, zwłaszcza dla terenów położonych w niższych partiach gór. Biorąc pod uwagę ograniczoną dostępność wody i niesprzyjające warunki termiczne do sztucznego naśnieżania, może to prowadzić do zubożenia oferty turystycznej i spadku dochodów ludności żyjącej z turystyki i rekreacji. To jednak niejedyny sektor, który ucierpi z powodu braku śniegu.

Brak zalegającego na polach śniegu to problem nie tylko dla narciarzy. Ucierpi na tym również rolnictwo. Ciepła zima, podczas której drzewa owocowe zaczynają puszczać pąki w połączeniu z ograniczonymi zasobami wodnymi wynikającymi z braku śniegu, który roztapiając się, zasilałby glebę w wodę , może odbić się negatywnie na zbiorach. Efekt? Wyższe ceny warzyw i owoców, które i tak w ostatnich latach podrożały. Cenę za zmiany klimatu płacimy już dziś, a jest to dopiero początek – wyjaśnia dr inż. Krystian Szczepański, Dyrektor IOŚ-PIB.

Jak się przystosować?

Aby móc zaadaptować się do prognozowanych zmian klimatu, konieczne będą zmiany w ofercie turystycznej, a co za tym idzie, podjęcie szeregu działań o charakterze inwestycyjnym. W każdym przypadku konieczne jest utworzenie i wzmocnienie monitoringu oraz stworzenie systemu wczesnego ostrzegania o zagrożeniach. Dobrym pomysłem może okazać się także rozwój alternatywnych form turystyki, takich jak ekoturystyka, agroturystyka, turystyka zdrowotna czy turystyka motywacyjna.

Stopniowe zmniejszanie się obszarów z pokrywą śnieżną oraz skrócenie sezonu narciarskiego, już teraz wymusza dokonanie zmian w ofercie dla turystów w sezonie zimowym. Coraz częściej w ramach turystyki narciarskiej znajdziemy nowe typy aktywności jak np. narciarstwo biegowe na rolkach, zjazdowe na igielicie czy innej sztucznej nawierzchni. Czy zatem planować wyjazdy na narty do Polski na najbliższe sezony? Pewnie jeszcze tak, jednak na wszelki wypadek nie zaszkodzi dopakować do bagażu kilka gier planszowych lub… rolki.


[1] http://klimada.mos.gov.pl/blog/2013/04/15/turystyka/

W obliczu wyzwań związanych z zagrożeniem środowiska, edukacja ekologiczna nabiera większego znaczenia. W związku z tym przygotowaliśmy dla szkół średnich dwa projekty związane z zanieczyszczeniem powietrza – związane z pyłami zawieszonymi PM10, PM2.5 oraz związkami chemicznymi NO i NO2. Mają one za zadanie nauczyć, jak przetwarzać i interpretować dane pozyskiwane z monitoringu jakości powietrza z Copernicus Atmosphere Monitoring Service (CAMS) w celu zdobycia interesujących ucznia informacji.

Obydwa projekty mają dwie wersje: projekt indywidualny do wykonania na komputerach osobistych lub sali komputerowej przez każdego użytkownika oraz alternatywnie kartę pracy do wykonania bezpośrednio w trakcie lekcji, bez konieczności wykorzystania dodatkowych materiałów czy komputera.

Komplet materiałów został przygotowany w ramach projektu Copernicus Atmosphere Monitoring Service (CAMS) przez Zespół Modelowania Atmosfery i Klimatu.

Temat 1

Wpływ zanieczyszczenia powietrza na zdrowie

Temat 2

Zmienność przestrzenna i sezonowa zanieczyszczenia powietrza w Europie i Polsce

Przyziemne sprawy, codzienne decyzje każdego z nas mają wpływ na środowisko, a każda decyzja pozostawia swój ślad.

Niektórzy czują się głęboko osamotnieni w swojej trosce o przyszłość. Część wybiera drogę zaprzeczenia i chce bronić swojego stylu życia. Innych przytłacza poczucie niemocy.

Którą drogą podążasz Ty?

Chcemy pokazać Ci drogę, która daje nadzieję na przyszłość. Dajemy Ci dostęp do wiedzy, za którą stoją pokolenia naukowców, tysiące badań, miliony zebranych danych i lata analiz.

Ale pamiętaj, my tylko otwieramy drzwi, decyzja o przejściu przez nie należy wyłącznie do Ciebie!

Kurs został zrealizowany w ramach projektu pn. „Kampania informacyjno – edukacyjna #ZatrzymajKlimat” dofinansowanego ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Za jego treść odpowiada wyłącznie Instytut Ochrony Środowiska – Państwowy Instytut Badawczy.

Wiele osób zastanawia się, czy właściwe jest mówienie o „zmianach klimatycznych”, czy też o „zmianach klimatu”. A może chodzi o to samo i możemy używać tych pojęć zamiennie? Chociaż oba określenia są powszechnie używane, różnią się znaczeniowo.

Termin „zmiany klimatyczne” odnosi się wprost do samego procesu zmian, który może, ale jednak nie musi, mieć charakter „klimatyczny”. Sam przymiotnik „klimatyczny” oznacza nic innego jak „dotyczący klimatu”, dlatego też w literaturze można spotkać się z takimi sformułowaniami jak „katastrofa klimatyczna”, „zagrożenia klimatyczne”, „neutralność klimatyczna” czy „polityka klimatyczno-energetyczna”. Są to w pełni poprawne określenia.

Z kolei fraza „zmiana klimatu” już pod względem językowym wskazuje, że klimat jest tu dopełnieniem, a nie przydawką bądź okolicznikiem. Termin ten odnosi się do zmian, jakie zachodzą w systemie klimatycznym rozumianym jako wzajemnie powiązany układ atmosfery, hydrosfery, kriosfery, biosfery i litosfery. Do zmian takich zaliczyć możemy np. wzrost temperatury powietrza, zmiany wielkości opadów, zmiany grubości pokrywy śnieżnej czy zmiany intensywności zjawisk ekstremalnych. „Zmiany klimatu” to pojęcie opisujące wszelkie zmiany klimatu w czasie, zarówno te naturalne, będące następstwem cyklicznych procesów odbywających się w przyrodzie, jak i te pośrednio lub bezpośrednio spowodowanego działalnością człowieka, która sprzyja szybkiemu wzrostowi zawartości gazów cieplarnianych w atmosferze. Warto zauważyć, że w Ramowej konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu zmianę klimatu odróżnia się od naturalnej zmienności klimatu. To właśnie w tym kontekście – globalnego ocieplenia będącego wynikiem działalności człowieka, pojęcie to jest używane. Zarówno „zmiana klimatu”, jak i w liczbie mnogiej „zmiany klimatu” są poprawnymi formami – traktują klimat jako system.

Zatem „zmiany klimatu” czy „zmiany klimatyczne”? O ile poprawną formą są „zmiany klimatu” (i „zmiana klimatu”), to można zauważyć, że oba te terminy są używane przez media, część naukowców czy w debatach publicznych. Często wynika to z faktu, że część literatury na ten temat tłumaczona jest z języka angielskiego, co prowadzi do tworzenia automatycznej kalki językowej sformułowania „climate change” lub „climate changes”. I to ona najczęściej jest odpowiedzialna za obecność „zmian klimatycznych” w języku polskim.

W tym miejscu można pokusić się o stwierdzenie, że „zmiany klimatyczne” nie istnieją. Natomiast „zmiany klimatu” bądź „zmiana klimatu” są faktem. Potwierdzają to m.in. wszystkie raporty IPCC oraz konsensus naukowy w kwestii antropogeniczności zmiany klimatu.

Czy forma, której używamy, ma znaczenie? Oczywiście, jako naukowców, cieszy nas, że temat jest poruszany w mediach, dzięki czemu ma szansę dotrzeć do szerokiego grona odbiorców, jednak powiedzenie „nieważne co mówią, ważne, żeby mówili” nie ma odzwierciedlenia w nauce. Jako badaczom, zależy nam na używaniu poprawnej formy danego słowa bądź frazy, ponieważ precyzyjna i jednoznaczna komunikacja jest fundamentem postępu w nauce. Poprawne stosowanie terminologii naukowej nie tylko zapewnia klarowność w przekazie informacji, ale także wzmacnia wiarygodność badań, ułatwiając wymianę wiedzy z innymi naukowcami oraz z odbiorcami przekazu spoza danej dziedziny. Dbałość o precyzję językową chroni integralność odkryć i pomaga w budowaniu zaufania społecznego do nauki jako rzetelnego źródła wiedzy.

Katarzyna Pasikowska