IOS
Dzień Polskiej Żywności, który przypada 25 sierpnia, to dobra okazja, żeby spojrzeć na krajowe produkty nie tylko przez pryzmat smaku, tradycji czy ceny. Żywność jest również efektem wykorzystania konkretnych zasobów: gleby, wody, energii, surowców i pracy człowieka. Dlatego sposób, w jaki ją produkujemy, transportujemy, wybieramy i wykorzystujemy ma znaczenie dla środowiska. Jednym z prostszych wyborów konsumenckich może być częstsze sięganie po produkty krajowe, lokalne i sezonowe – ale równie ważne jest kupowanie ich w takiej ilości, aby rzeczywiście zostały zjedzone.
Polska żywność jest ważną częścią naszej gospodarki i dziedzictwa kulinarnego, ale jej wartość należy dziś rozpatrywać szerzej. Jabłko, pomidor, chleb czy kilogram ziemniaków to nie tylko produkty stojące na sklepowych półkach. Zanim żywność trafi na stół, potrzebne są gleba, woda i energia, a następnie zbiór, przechowywanie, przetwarzanie, pakowanie i transport. Produkcja kilograma pieczywa wiąże się ze zużyciem około 1608 litrów wody, kilograma ziemniaków – około 287 litrów, pomidorów – 214 litrów, a kilograma żółtego sera – ponad 3170 litrów. W przypadku wołowiny wartość ta może przekraczać 15 tys. litrów na kilogram produktu.
„Żywność jest nośnikiem zasobów. W każdym produkcie zapisane są woda, energia, ziemia, paliwo, nawozy i praca ludzi. Dlatego jej wartość nie kończy się na cenie widocznej na etykiecie. Z punktu widzenia środowiska i gospodarki zasobami szczególnie ważne jest, aby żywność została wykorzystana zgodnie ze swoim przeznaczeniem – czyli zjedzona przez ludzi” – podkreśla dr inż. Sylwia Łaba, ekspertka Instytutu Ochrony Środowiska – Państwowego Instytutu Badawczego i kierowniczka projektu SMART-FOOD.
Koniec lata i początek jesieni to szczególnie dobry moment, aby przypomnieć o znaczeniu sezonowości i lokalności. To czas dużej dostępności krajowych warzyw i owoców, których droga od producenta do konsumenta może być relatywnie krótka. Wybieranie produktów w ich naturalnym sezonie może ograniczać potrzebę długiego przechowywania i chłodzenia, a wybór produktów lokalnych i krajowych – dystans związany z transportem. W określonych warunkach oznacza to możliwość zmniejszenia zużycia energii i paliw, a tym samym części emisji związanych z dostarczeniem żywności do konsumenta.
„Kupując polskie warzywa i owoce w ich naturalnym sezonie, korzystamy z tego, co w danym momencie oferuje krajowe rolnictwo. To może oznaczać krótszą drogę produktu, mniejsze potrzeby związane z przechowywaniem i większą świeżość. Nie chodzi jednak o proste hasło, że każdy produkt lokalny zawsze ma mniejszy ślad środowiskowy bo lokalność sama w sobie tego nie gwarantuje. O wpływie produktu na środowisko decydują między innymi technologia produkcji, energochłonność przechowywania, rodzaj transportu, sposób przetworzenia, a także skala strat w całym łańcuchu dostaw. Dlatego odpowiedzialny wybór konsumencki nie powinien sprowadzać się do jednego kryterium. W praktyce warto łączyć sezonowość i lokalność z jakością produktu, rozsądną ilością zakupów i niemarnowaniem żywności” – wyjaśnia dr inż. Sylwia Łaba.
Ma to duże znaczenie, ponieważ produkcja żywności wiąże się z intensywnym wykorzystaniem zasobów naturalnych. Do produkcji żywności potrzebna jest woda, ale również grunty, nawozy, paliwa i energia, a kolejne nakłady powstają podczas chłodzenia, magazynowania i transportu.
„Z perspektywy ekonomicznej i środowiskowej racjonalna konsumpcja nie oznacza rezygnacji z jakości, lecz lepsze dopasowanie zakupów do rzeczywistych potrzeb. Im lepiej wykorzystujemy kupowaną żywność, tym efektywniej wykorzystujemy również zasoby zaangażowane w jej produkcję i dostarczenie do konsumenta” – mówi ekspertka IOŚ-PIB.
Znaczenie racjonalnych zakupów szczególnie dobrze pokazują dane dotyczące odpadów żywności. Najnowsze badania przeprowadzone przez IOŚ-PIB w tym zakresie, metodą dzienniczkową na próbie 600 gospodarstw domowych wskazują, że przeciętny mieszkaniec Polski wytwarza w gospodarstwie domowym około 66,95 kg odpadów żywności rocznie, przeciętne gospodarstwo domowe – około 165,37 kg, a po przeliczeniu na skalę kraju daje to ponad 2,5 mln ton odpadów żywności rocznie tylko w gospodarstwach domowych.
Zagadnienie to jest również przedmiotem prac badawczych prowadzonych w ramach projektu SMART-FOOD – „Systematyczny monitoring i ograniczanie marnotrawstwa żywności w Polsce: weryfikacja metod i edukacja społeczeństwa”, realizowanym przez IOŚ-PIB. Projekt łączy prace badawczo-analityczne ukierunkowane na poprawę jakości i porównywalności danych o odpadach żywności z upowszechnianiem wiedzy i dobrych praktyk wśród uczestników całego łańcucha żywnościowego. Jego celem jest nie tylko lepszy pomiar skali zjawiska, lecz także wykorzystanie rzetelnych danych do wspierania zmian prowadzących do racjonalniejszego gospodarowania żywnością i zasobami.
„Skuteczne ograniczanie marnotrawstwa żywności musi opierać się na wiarygodnych danych. Musimy wiedzieć nie tylko, ile żywności tracimy, ale również gdzie w łańcuchu żywnościowym powstają straty i odpady oraz jakie są ich przyczyny. Dopiero wtedy możemy właściwie dobierać działania zapobiegawcze i oceniać ich skuteczność. Temu służy m.in. projekt SMART-FOOD” – zaznacza dr inż. Sylwia Łaba, kierowniczka projektu.
Dzień Polskiej Żywności warto więc potraktować szerzej niż jako zachętę do wyboru produktu z napisem „polski”. To również okazja do rozmowy o jakości całego systemu żywnościowego – od sposobu produkcji i wykorzystania zasobów po decyzje podejmowane przez konsumentów. Sezonowość, dostępność krajowych produktów, jakość oraz ograniczanie niepotrzebnych zakupów są elementami tego samego podejścia: żywność powinna być traktowana jako produkt o określonej wartości ekonomicznej, środowiskowej i społecznej.
IOŚ-PIB wskazuje, że kupowanie tylko potrzebnej ilości żywności zmniejsza presję na nadprodukcję, a każdy kilogram produktu, którego nie trzeba wyprodukować, oznacza oszczędność wody, paliwa, nawozów i energii. Z badań i szacunków Instytutu wynika, że emisje związane z wytworzeniem żywności, która ostatecznie nie zostaje skonsumowana w Polsce, wynoszą około 1,69 mln ton ekwiwalentu CO₂ rocznie, co odpowiada blisko 5 proc. emisji sektora rolnictwa.
Transformacja w kierunku bardziej zasobooszczędnego i niskoemisyjnego systemu żywnościowego nie zależy wyłącznie od konsumentów. Wymaga działań rolnictwa, przetwórstwa, handlu, gastronomii, administracji i nauki. Konsument ma jednak narzędzie, którego używa niemal codziennie – decyzję zakupową.
Dzień Polskiej Żywności może zatem przypominać o prostej zasadzie: korzystajmy z sezonu, zwracajmy uwagę na pochodzenie i jakość produktów, a wielkość zakupów dostosowujmy do rzeczywistych potrzeb. Polska żywność zasługuje nie tylko na promocję, ale również na szacunek. Jego najbardziej praktycznym wyrazem jest racjonalne gospodarowanie tym, co zostało wyprodukowane dzięki pracy ludzi i wykorzystaniu zasobów środowiska.
dr inż. Sylwia Łaba
ekspertka ds. strat i marnotrawstwa żywności
Instytut Ochrony Środowiska – Państwowy Instytut Badawczy
kierowniczka projektu SMART-FOOD
Materiał przygotowany w ramach działań upowszechniających projektu SMART-FOOD – „Systematyczny monitoring i ograniczanie marnotrawstwa żywności w Polsce: weryfikacja metod i edukacja społeczeństwa” (Systematic Monitoring and Action for Reduction and Training on Food Waste in Poland), realizowanego przez Instytut Ochrony Środowiska – Państwowy Instytut Badawczy.
Świąteczny stół ugina się od potraw, jednak część z nich już kilka dni później trafia do kosza. W czasie, gdy żywność drożeje, marnowanie jedzenia to nie tylko strata zasobów, ale też realne obciążenie dla domowego budżetu. Świąteczne marnowanie żywności i przejadanie się mają wspólny mianownik – nadmiar. To dwa oblicza tego samego problemu, który wpływa na zdrowie, domowe budżety i cały system żywnościowy.
Grudniowy szczyt marnowania
Święta Bożego Narodzenia to okres największej nadprodukcji żywności w polskich domach. Kupujemy i gotujemy „na zapas”, często znacznie ponad rzeczywiste potrzeby. Efekt? Duża część potraw trafia do kosza, co oznacza nie tylko zmarnowane produkty, ale także pieniądze wydane na zakupy oraz koszty ich przygotowania – wodę, prąd, gaz i czas poświęcony na gotowanie. Do wyrzucania żywności w okresie świątecznym przyznaje się aż 83 proc. Polaków.
– Wyrzucanie jedzenia to dziś jeden z najbardziej niedostrzeganych kosztów życia codziennego. W warunkach wysokich cen żywności każda zmarnowana potrawa oznacza realną stratę finansową dla gospodarstw domowych. Rocznie przeciętna polska rodzina wyrzuca do kosza żywność o wartości 2–3 tys. zł – zwraca uwagę dr inż. Sylwia Łaba, ekspertka IOŚ-PIB, kierująca projektem SMART-FOOD[1].
Z najnowszych badań IOŚ-PIB i SGGW, przeprowadzonych w 600 gospodarstwach domowych, wynika, że przeciętne gospodarstwo w Polsce wyrzuca tygodniowo blisko 4 kg żywności, czyli ponad 560 gramów dziennie. W skali roku daje to średnio 165 kg odpadów żywności na jedno gospodarstwo i ok. 67 kg na jednego mieszkańca, co w skali kraju przekłada się na ponad 2,5 mln ton odpadów żywności rocznie.
Marnowanie żywności nie jest wyłącznie kwestią indywidualnych nawyków. To problem systemowy, wynikający z presji kulturowej, promocji handlowych oraz przekonania, że „na święta musi być więcej”. Paradoks polega na tym, że w czasie, gdy wiele rodzin szuka oszczędności, wyrzucanie jedzenia po świętach nadal bywa społecznie akceptowane. Tymczasem ograniczenie nadmiaru to jeden z najprostszych sposobów na zmniejszenie domowych wydatków.
– Święta są momentem, w którym kumulują się wszystkie czynniki sprzyjające marnowaniu: przygotowywanie zbyt dużej ilości jedzenia, wizyty gości oraz nieregularne spożywanie posiłków. To nie jest jednorazowy problem kilku dni, lecz sygnał, jak funkcjonuje nasz codzienny model konsumpcji – podkreśla ekspertka IOŚ-PIB.
Nadmiar, który kosztuje
Wyniki badań IOŚ-PIB pokazują, że ponad 80 proc. zbędnej żywności trafia bezpośrednio do kosza, a tylko niewielka część jest kompostowana lub przekazywana innym. Co istotne, aż 59 proc. wyrzucanej masy stanowią części jadalne, czyli jedzenie, które mogło zostać zjedzone.
Najczęstsze przyczyny wyrzucania żywności to:
- części niejadalne – wskazywane przez 97 proc. gospodarstw,
- utrata świeżości – 91 proc.,
- zakup lub przygotowanie zbyt dużej ilości jedzenia – 86 proc.,
- zepsucie żywności – 84 proc.
Zbyt duża ilość przygotowanego jedzenia to jeden z kluczowych problemów – i właśnie ten mechanizm szczególnie ujawnia się w okresie świątecznym. W praktyce oznacza to wyrzucanie pieniędzy w czasie, gdy koszty życia są dla wielu rodzin coraz większym obciążeniem.
Instytut wskazuje, że racjonalne planowanie zakupów i porcji, lepsze przechowywanie potraw, dzielenie się oraz wykorzystywanie resztek to działania, które nie wymagają wyrzeczeń, a mogą przynieść wymierne korzyści finansowe. Święta nie muszą oznaczać przepełnionej lodówki ani kosza. Coraz więcej osób zaczyna dostrzegać, że odpowiedzialne podejście do jedzenia to element nowoczesnego stylu życia.
Przejadanie się i wyrzucanie – dwa oblicza tego samego problemu
Okres świąt Bożego Narodzenia to czas, w którym na stołach pojawia się więcej jedzenia, niż jesteśmy w stanie zjeść. Część potraw prowadzi do przejadania się, a część – po kilku dniach – trafia do kosza. Oba zjawiska mają wspólne źródło: nadprodukcję i brak planowania.
– Nadmiar jedzenia w święta szkodzi zarówno zdrowiu, jak i racjonalnemu gospodarowaniu zasobami. To dwa problemy, o których rzadko mówi się razem, a które wzajemnie się napędzają – podkreśla dr inż. Sylwia Łaba.
Świąteczna nadkonsumpcja jest społecznie akceptowana, a nawet oczekiwana. Zastawione stoły są symbolem gościnności i obfitości, ale ich skutkiem są problemy trawienne, poczucie winy oraz marnowanie jedzenia. Gotujemy więcej, niż jesteśmy w stanie zjeść, a potem próbujemy „ratować” sytuację, jedząc ponad miarę albo wyrzucając nadmiar. Tymczasem rozsądne porcje i planowanie posiłków mogą realnie poprawić komfort świąt.
Badania IOŚ-PIB wskazują również na wyraźny związek między marnowaniem żywności a stylem życia. Gospodarstwa, w których domownicy jedzą część posiłków poza domem lub przyjmują gości, częściej pozbywają się jedzenia z powodu nadmiaru, utraty świeżości i zepsucia. Jednocześnie największą masę wyrzucanej żywności stanowią:
- niejadalne odpady powstające podczas przygotowania posiłków – 34 proc.,
- dania gotowe i jadalne resztki talerzowe – niemal 25 proc.
To pokazuje, że gotujemy za dużo, jemy ponad miarę, a mimo to i tak wyrzucamy znaczną część przygotowanych potraw.
Mniej znaczy lepiej
Ograniczenie marnowania żywności nie wymaga rezygnacji z tradycji, lecz lepszego planowania, rozsądnych porcji i zmiany podejścia do świątecznego nadmiaru. Coraz więcej osób zaczyna postrzegać święta jako czas jakości, a nie ilości. To zmiana, która przynosi korzyści nie tylko środowisku, lecz także domowym budżetom i zdrowiu.
dr inż. Sylwia Łaba, ekspertka IOŚ-PIB
[1] SMART-FOOD: Systematyczny monitoring i ograniczanie marnotrawstwa żywności w Polsce: Weryfikacja metod i edukacja społeczeństwa. Systematic Monitoring and Action for Reduction and Training on Food Waste in Poland – project finansowany ze środków KE w ramach program SMP Food oraz NFOŚ iGW
Moda na Halloween i rzeźbione dynie w ostatnich latach przekształciła się w szerszy trend – dekorowanie wnętrz oraz wejść do domów dyniami i innymi jesiennymi akcentami, takimi jak liście, kłosy czy lampiony, staje się stałym elementem jesiennej aranżacji. W Wielkiej Brytanii niemal co piąty dorosły planuje lub już zakupił dekoracje sezonowe, przy czym w grupie wiekowej 25–34 lata odsetek ten sięga aż 32%. Oznacza to, że dynia – choć wciąż kojarzona przede wszystkim z Halloween – coraz częściej pełni rolę dekoracyjną przez cały okres jesienny. Zmiana ta ma jednak nie tylko wymiar kulturowy, ale także środowiskowy i ekonomiczny. Dane wskazują bowiem, że problem marnowania dyń, podobnie jak wielu innych owoców i warzyw, stale narasta.
Według brytyjskiej organizacji Hubbub, w samym tylko 2024 roku podczas kampanii proekologicznej zebrano i przerobiono na biogaz około 100 tysięcy wyrzuconych dyń. Wytworzona w ten sposób energia wystarczyłaby do zasilenia 10 tysięcy domów przez jedną dobę[1]. Szacuje się, że w Wielkiej Brytanii co roku od 15 do 22 milionów dyń jest kupowanych, rzeźbionych i wyrzucanych bez wykorzystania ich miąższu[2]. Brakuje pełnych danych dla całej Europy, jednak obserwacje wskazują, że również w krajach, w których Halloween dopiero zyskuje popularność, ilość marnowanych dyni rośnie z roku na rok.
Polska na tle europejskich trendów w produkcji dyni
W Polsce produkcja tego warzywa w ostatnich latach znacząco się rozwinęła. W latach 2014–2022 areał upraw zwiększył się z 1,1 tysiąca hektarów do około 8,9 tysiąca hektarów, a plony osiągnęły poziom bliski 400 tysięcy ton[3]. W 2023 roku produkcja spadła do około 358 tysięcy ton[4], jednak według europejskich statystyk w 2024 roku Polska wciąż pozostawała liderem w UE w produkcji dyni, osiągając ponad 380 tysięcy ton, przed Francją, Hiszpanią i Niemcami.
Dynie kupowane z myślą o dekoracjach często nie są później spożywane. Ich miąższ, pestki i inne części trafiają do odpadów, mimo że stanowią pełnowartościową żywność. Problem ten pogłębiają także uszkodzenia mechaniczne, które pojawiają się podczas transportu lub obróbki i przyspieszają proces gnicia. Na składowiskach odpady dyniowe ulegają rozkładowi beztlenowemu, w wyniku którego powstaje metan – gaz cieplarniany o znacznie wyższym globalnym potencjale ocieplenia (GWP) niż dwutlenek węgla. W ten sposób pozornie niewinna tradycja dekorowania dyni przyczynia się do emisji gazów cieplarnianych i strat ekonomicznych.
Drugie życie dyni – biogaz, przetwory i kreatywne rozwiązania
Dynie, które nie nadają się już do spożycia, mogą być jednak ponownie wykorzystane. W pierwszej kolejności, jeśli są tylko uszkodzone mechanicznie, to zgodnie z hierarchią postępowania z odpadami, powinny być przeznaczone na paszę dla zwierząt. Jeśli już są oznaki psucia, to w procesie fermentacji beztlenowej mogą zostać przekształcone w biogaz, z którego wytwarza się energię elektryczną, ciepło lub paliwo. Wymaga to jednak odpowiedniego systemu segregacji i kierowania odpadów organicznych do biogazowni. W 2024 roku wiele brytyjskich i europejskich miast rozpoczęło pilotażowe programy odbioru odpadów dyniowych w ramach selektywnej zbiórki bioodpadów, co może stanowić inspirację dla samorządów w Polsce.
– Świadome wykorzystywanie dyni, która została zakupiona z myślą o dekoracji domu, to prosty, ale realny sposób ograniczenia degradacji środowiska. Każda niewykorzystana dynia to nie tylko zmarnowany produkt spożywczy, lecz także zmarnowana woda, energia i praca włożona w jej wyprodukowanie, a do wyprodukowania 1 kg dyni w warunkach polskich potrzeba między 150 a 250 litrów wody w zależności od pogody, warunków glebowych, klimatycznych i stosowanych metod uprawy – podkreśla dr inż. Sylwia Łaba z Instytutu Ochrony Środowiska – Państwowego Instytutu Badawczego, kierująca projektem SMART-FOOD.
Ekspertka dodaje, że minimalizowanie strat powinno zaczynać się już na etapie zbiorów i przechowywania, a konsumenci powinni wiedzieć, jak w pełni wykorzystać zakupione warzywo.
– Jest to szczególnie istotne w kontekście skali problemu marnowania żywności w Polsce. Rocznie powstaje aż 4 651 137 ton odpadów żywności, z czego największa część – ponad 2,5 miliona ton – pochodzi z gospodarstw domowych – dodaje ekspertka.
Zamiast kupować dynie wyłącznie ozdobne, warto wybierać odmiany jadalne lub oleiste, z których można przygotować zupy, ciasta, chleby czy curry. Pestki dyni mają liczne właściwości zdrowotne – pomagają regulować poziom cukru we krwi i cholesterolu, a zawarty w nich cynk wspiera odporność organizmu. Coraz więcej firm i organizacji społecznych pokazuje, jak z powodzeniem wykorzystywać nadwyżki warzyw. Dobrym przykładem jest brytyjskie przedsiębiorstwo społeczne „Toast Ale”, które produkuje piwo z miąższu dyni i nadwyżek chleba, łącząc cele ekologiczne z działalnością biznesową.
Marnowanie żywności jako globalny problem środowiskowy
Marnowanie żywności pozostaje jednym z najpoważniejszych problemów środowiskowych współczesnego świata. Jak wynika z danych Komisji Europejskiej i UNEP, globalnie wyrzucanych jest około jednej trzeciej całej produkowanej żywności, co odpowiada ponad 1,3 miliarda ton rocznie. W Polsce, według danych IOŚ-PIB, które przekazywane są do Eurostatu, powstaje około 4,7 miliona ton odpadów żywności rocznie, z czego największą część stanowią owoce i warzywa.
Każdy konsument może przyczynić się do ograniczenia marnowania żywności, zaczynając od własnych decyzji zakupowych. Wystarczy pamiętać, że dynia to nie tylko symbol Halloween, lecz także wartościowy produkt spożywczy i surowiec, który może znaleźć drugie życie – na talerzu, jako pokarm dla zwierząt, w biogazowni lub w kompostowniku. Świadome wybory to prosty sposób, by z tradycji uczynić coś dobrego dla środowiska.
[1] https://www.agroberichtenbuitenland.nl/actueel/nieuws/2024/03/04/poland-as-the-largest-producer-of-pumpkins-in-the-eu
[2] https://www.trade.gov.pl/en/news/poland-is-one-of-the-eu-leaders-in-the-production-of-pumpkins/
[3] https://www.foodunfolded.com/article/pumpkin-waste-is-scarier-than-you-think
[4] https://www.offshore-technology.com/features/powered-by-pumpkins-how-seasonal-food-waste-affects-biogas-production/
25 sierpnia obchodzimy Dzień Polskiej Żywności – to dobry moment, aby przypomnieć sobie, jak ogromne znaczenie ma to, co jemy, dla naszego zdrowia, gospodarki i środowiska. Polska żywność to nie tylko bogactwo smaków i tradycji, ale także ważny element kształtujący naszą odpowiedzialność za planetę.
Polska jest jednym z największych producentów żywności w Unii Europejskiej – w 2024 roku uplasowała się na 5. miejscu pod względem wartości produkcji rolno-spożywczej. Rolnictwo zajmuje aż 62% powierzchni lądowej kraju, co czyni je jednym z najważniejszych sektorów gospodarki, ale także obszarem związanym z wyzwaniami środowiskowymi. Produkcja żywności bazuje na rodzimych surowcach – zbożach, mleku, mięsie, owocach i warzywach – które stanowią podstawę codziennej diety Polaków, ale są też ważnym towarem eksportowym.
Wyzwania przed jakimi stoi polskie rolnictwo
Polskie rolnictwo stoi dziś przed wyzwaniami: spadkiem liczby gospodarstw, starzeniem się rolników, koniecznością dostosowania się do zmian klimatu. W odpowiedzi obserwujemy rozwój nowoczesnych technologii ograniczających zużycie wody i nawozów, które mają na celu zmniejszenie wpływu rolnictwa na środowisko, coraz większe zainteresowanie produkcją ekologiczną oraz wdrażanie zasad zrównoważonego rolnictwa. Ważną rolę odgrywają rodzinne gospodarstwa, które dbają o różnorodność upraw, wspierają różnorodność biologiczną.
Według danych Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami w Instytucie Ochrony Środowiska – Państwowym Instytucie Badawczym (IOŚ-PIB) emisja gazów cieplarnianych z polskiego rolnictwa w 2023 r. wyniosła 9,8% całkowitej antropogenicznej emisji kraju. Jednak wybierając polskie produkty, nie tylko wspieramy lokalnych rolników, którzy coraz częściej sięgają po rozwiązania ograniczające emisje i dbające o środowisko, ale też zmniejszamy tzw. ślad węglowy w zakresie transportu – krótsza droga „z pola na stół” to mniejsze emisje związane z przewozem.
Kluczowym aspektem jest także jakość i bezpieczeństwo polskiej żywności. Polska należy do krajów o jednym z najniższych poziomów pozostałości pestycydów w produktach rolnych w UE. Funkcjonują tu rygorystyczne systemy kontroli – od gospodarstwa, przez przetwórstwo, po handel detaliczny – które gwarantują konsumentom bezpieczną żywność. W praktyce oznacza to nie tylko dostęp do szerokiej gamy produktów, ale także pewność, że są one zgodne z europejskimi normami sanitarnymi. Dzięki stabilnej produkcji i dużym rezerwom Polska jest też krajem samowystarczalnym w zakresie podstawowych grup żywności, co w dobie globalnych kryzysów ma znaczenie strategiczne.
Jednocześnie system żywnościowy to nie tylko produkcja, ale i konsumpcja. Polacy coraz częściej poszukują produktów lokalnych, sezonowych i ekologicznych. Zmienia się też struktura konsumpcji – spada spożycie chleba, a rośnie udział warzyw, owoców i nabiału w diecie. Mimo to wciąż dużą część jadłospisu stanowią produkty mięsne. Widać także rosnące zainteresowanie żywnością wygodną i przetworzoną, co wiąże się ze zmieniającym stylem życia.
Marnotrawstwo żywności i jego skala
Obok wyzwania, jakim jest zapewnienie bezpieczeństwa żywnościowego Polakom, również poważnym problemem pozostaje marnowanie żywności. Według danych Instytutu Ochrony Środowiska – Państwowego Instytutu Badawczego, w Polsce rocznie wyrzuca się 4,8–5 milionów ton jedzenia, co oznacza średnio 126 kilogramów na osobę, z czego aż 92 kilogramy w gospodarstwach domowych. Konsumenci odpowiadają więc za ponad 60% strat, podczas gdy produkcja i przetwórstwo – za 30%. To nie tylko strata ekonomiczna, szacowana na ok. 3 tysiące zł rocznie w przeciętnej rodzinie, ale też obciążenie dla środowiska.
– Skala strat żywności jest ogromna – a każdy kilogram wyrzuconej żywności to nie tylko zmarnowane pieniądze, ale również zasoby naturalne – woda, energia i praca ludzi, którzy ją wytwarzali – podkreśla dr inż. Sylwia Łaba, ekspertka IOŚ-PIB.
Świadomość konsumentów jednak stopniowo rośnie. Coraz więcej osób deklaruje, że stara się kupować rozsądniej i przechowywać jedzenie tak, by nie trafiało do kosza.
Produkcja, konsumpcja i jakość polskiej żywności są ze sobą ściśle powiązane. Z jednej strony mamy rolników i przetwórców, którzy muszą dostosowywać się do zmian klimatu i oczekiwań konsumentów, z drugiej – rosnącą świadomość społeczną dotyczącą zdrowia, ekologii i niemarnowania jedzenia.
Polska żywność wyróżnia się na tle Europy nie tylko skalą produkcji, ale też wysokimi standardami jakości i bezpieczeństwa. To nasz wspólny zasób, którego rozwój powinien iść w kierunku zrównoważonego rolnictwa, ograniczania strat i wspierania lokalnych producentów. Dzięki temu polska żywność może pozostać nie tylko symbolem tradycji, ale także gwarancją zdrowia i stabilności dla przyszłych pokoleń. Dzień Polskiej Żywności to okazja, by celebrować różnorodność smaków, tradycję i dorobek polskich rolników, ale również moment refleksji nad odpowiedzialnością. Nasze codzienne wybory mogą realnie wspierać środowisko i gospodarkę.
Światowy Dzień Żywności (ang. World Food Day) obchodzony jest co roku 16 października. Został ustanowiony przez Organizację Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) w 1979 roku.
W 2024 roku Światowy Dzień Żywności obchodzony jest pod hasłem „Prawo do żywności dla lepszego życia i lepszej przyszłości”. Tematem przewodnim jest zwrócenie uwagi na prawo każdego człowieka do dostępu do różnorodnej, odżywczej, bezpiecznej i dostępnej żywności. Celem tegorocznych obchodów jest zwiększenie świadomości na temat potrzeby zapewnienia wystarczającej ilości wartościowej żywności dla wszystkich ludzi, szczególnie w obliczu problemów, takich jak zmiany klimatu, konflikty i kryzysy gospodarcze. Tego dnia kierujemy uwagę na zwiększenie świadomości globalnych problemów związanych z głodem, bezpieczeństwem żywnościowym, marnotrawstwem żywności oraz podjęcie działań na rzecz ich rozwiązania.
Produkcja żywności wiąże się z ogromnym zużyciem zasobów naturalnych, energii oraz pracy ludzkiej, a jej marnowanie powoduje straty nie tylko ekonomiczne, ale także ekologiczne. Planeta dysponuje ograniczonymi zasobami, podczas gdy prognozy ONZ wskazują, że w 2050 r. globalna populacja osiągnie poziom 9,7 mld ludzi. Ludzi, których będzie trzeba wyżywić.
Żywność (i jej marnotrawstwo) w Polsce
Polska jest krajem samowystarczalnym w produkcji podstawowych dóbr rolnych, takich jak zboża, mięso czy nabiał, a bezpieczeństwo żywnościowe naszego kraju nie jest zagrożone. Kluczowymi czynnikami wpływającymi na ten stan są zróżnicowana produkcja rolnicza, silny przemysł spożywczy, wzrastający eksport i dodatnie saldo handlu zagranicznego oraz skuteczny system dystrybucji żywności. Mimo to, jak wynika z ostatnich badań, które IOŚ-PIB prowadzi w ramach sprawozdawczości Polski do Komisji Europejskiej i które 27 września 2024 zostały opublikowane przez Eurostat, w 2022 roku w Polsce wygenerowano 4,5 mln ton odpadów żywności, a zmarnowana żywność przekroczyła 4,8 mln ton. Najwięcej, bo aż 56% tych odpadów pochodzi z gospodarstw domowych, co oznacza, że to konsumenci przyczyniają się do tego w największym stopniu – każdy Polak marnuje średnio 123 kg żywności rocznie, 69 kg/osobę wytwarzane jest w gospodarstwach domowych.
To jednak nie wszystko. Zmarnowana żywność w Polsce odpowiada za emisję około 13 mln ton gazów cieplarnianych w eq CO2.
Unia Europejska nie marnuje czasu w kwestii marnotrawstwa żywności
Marnotrawstwo to problem, z którym mierzy się Unia Europejska. Jak wynika z raportu Feedback EU „No Time To Waste”, Wspólnota marnotrawi więcej żywności, niż importuje – według szacunków nawet 153,5 mln ton jedzenia rocznie. Aby z tym walczyć, Unia Europejska nałożyła na wszystkie kraje członkowskie obowiązek ograniczenia marnotrawstwa żywności o 50% do 2030 roku.
Efekt? Chociaż kraje podjęły działania mające na celu ograniczenie marnotrawstwa żywności, ich poziom ambicji i wyniki są bardzo zróżnicowane. Komisja Europejska, aby zwiększyć skuteczność działań, proponuje rozwiązania legislacyjne, m.in. nowelizację Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/98/WE z 19 listopada 2008 r.. Co to będzie oznaczało dla Polski? Ograniczenie ilości wytwarzanych odpadów żywności na etapie przetwórstwa o 55 tys. ton i na kolejnych etapach: handlu i konsumpcji sumarycznie o 980 tys. ton.
W Światowy Dzień Żywności porozmawiajmy o jej marnotrawstwie
Światowy Dzień Żywności to dobra okazja, by zwrócić uwagę publiczną na problem marnowania żywności, marnowania zasobów oraz skutków klimatu. To też czas, aby wskazać, jak duży wymiar społeczny ma ten problem. Z jednej strony 10% żywności dostępnej dla konsumentów w UE trafia do kosza, podczas gdy z drugiej strony, 37 milionów osób w UE nie stać na to, aby przynajmniej co drugi dzień zjeść pełnowartościowy posiłek.
Ograniczenie strat i marnotrawstwa żywności jest powszechnie uznawane za kluczowy sposób na sprostanie wyzwaniom związanym z globalnym bezpieczeństwem żywnościowym, globalnym ociepleniem, ochroną zasobów naturalnych i ekosystemów oraz zapewnieniem dostępu do żywności dla potrzebujących.
Każdy z nas może włączyć się w obchody Światowego Dnia Żywności i działać na rzecz poprawy sytuacji żywnościowej w Polsce i na świecie poprzez:
- Ograniczanie marnowania żywności w swoim codziennym życiu,
- Wspieranie lokalnych producentów i wybieranie produktów zrównoważonych,
- Uświadamianie i edukowanie innych w zakresie niemarnowania, szanowania żywności i zasobów ziemi,
- Angażowanie się w akcje charytatywne i wsparcie organizacji działających na rzecz walki z głodem.
Nie możemy być obojętni, gdyż każdy z nas ponosi odpowiedzialność. Wspólnie możemy zmieniać nawyki i podejście do żywności, by zredukować marnotrawstwo i poprawić sytuację żywnościową na całym świecie.
Dr inż. Sylwia Łaba, ekspertka IOŚ-PIB
Zespoły badawcze Instytutu Ochrony Środowiska-Państwowego Instytutu Badawczego i Szkoły
Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, zaangażowane w realizację przełomowego w Polsce projektu
PROM, zaprezentowały długo oczekiwane wyniki pierwszych badań, których celem jest oszacowanie
skali marnowania żywności w Polsce. Z badań i analiz przeprowadzonych przez ekspertów wynika,
że na etapach produkcji, przetwórstwa, dystrybucji i konsumpcji w Polsce rocznie marnuje się prawie
5 milionów (4 840 946) ton żywności. Najwięcej marnują jej konsumenci – aż 60%, czyli blisko 3 mln
(2 917 775) ton wyrzucanej żywności pochodzi z gospodarstw domowych. Produkcja i przetwórstwo
odpowiadają łącznie za 30% (1 503 110 ton) strat. Projekt PROM to przełomowa i pionierska
inicjatywa badawcza w Polsce.
Otrzymane wyniki wskazują, że produkcja podstawowa (rolnicza) odpowiada za ok. 15% marnowanej żywności w całym łańcuchu żywnościowym, również przetwórstwo jest odpowiedzialne za straty na zbliżonym poziomie ok. 15%. Niewielka ilość, w stosunku do pozostałych ogniw, marnuje się natomiast podczas transportu i magazynowania – to mniej niż 1%. Handel odpowiada za straty na poziomie ok. 7% a gastronomia niewiele powyżej 1%. Najwięcej żywności marnują jednak konsumenci, aż 60% wyrzucanego jedzenia pochodzi z gospodarstw domowych.
W Polsce w każdej sekundzie przez cały rok wyrzucanych do kosza jest blisko 153 kilogramy żywności w całym łańcuchu żywnościowym, a aż 92 kg w polskich domach. To tak jakby każdego dnia, przez cały rok, w każdej sekundzie Polacy tylko w swoich domach wyrzucali 184 bochenki chleba – wylicza Robert Łaba – kierownik zadania w projekcie, IOŚ-PIB.
To pokazuje, jak ważna jest nasza odpowiedzialność w domach na co dzień, a co za tym idzie
świadomość tego, że niewielkim wysiłkiem możemy ograniczyć marnowanie jedzenia. Gospodarstwa
domowe, których mieszkańcy mają większe umiejętności i doświadczenie w planowaniu zakupów,
robieniu ich zgodnie z założeniami oraz przygotowywaniu zaplanowanych posiłków, marnują mniej
żywności.
Pierwsza taka inicjatywa badawcza w naszym kraju
Projekt PROM pt.: „Opracowanie systemu monitorowania marnowanej żywności i efektywnego
programu racjonalizacji strat i ograniczania marnotrawstwa żywności” (PROM), jest częścią
strategicznego programu badań naukowych i prac rozwojowych GOSPOSTRATEG, finansowanego
przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Realizuje go konsorcjum w składzie: Federacja Polskich Banków Żywności, Instytut Ochrony Środowiska – Państwowy Instytut Badawczy, Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa i Polskie Towarzystwo Technologów Żywności. Celem badań realizowanych w pierwszej, badawczej fazie projektu przez dwa zespoły ekspertów (IOŚ-PIB, SGGW) było oszacowanie ilości marnowanej żywności w Polsce w całym łańcuchu żywnościowym, zbadanie jakie są tego przyczyny oraz kierunki
zagospodarowania strat.
Nie wszystkie sektory zostały objęte badaniami, a w ogniwach transportu, handlu i gastronomii wyniki
mogą być niepełne ze względu na zbyt małą próbę badawczą i trudności z pozyskaniem wiarygodnych
danych. Są to jednak pierwsze tego rodzaju badania przeprowadzone w Polsce, które wskazują
kierunek działań, jakie powinny zostać podjęte w naszym kraju, aby w sposób efektywny
przeciwdziałać marnowaniu i stratom żywności.
Problem marnotrawstwa żywności to bardzo szeroki obszar badawczy, dotychczas w Polsce
nieeksplorowany w wystarczającym stopniu z uwagi na brak dostępu do wiarygodnych informacji oraz
trudności z pozyskaniem danych źródłowych. Mimo, iż w Polsce temat marnotrawstwa żywności
podejmowany jest w dialogu publicznym od wielu lat, to jednak od 2006 roku nie są zbierane
i monitorowane dane dotyczące skali, przyczyn i rodzaju marnowanej żywności. Jedyne dostępne dane dotyczące skali strat i marnowania żywności w Polsce pochodzą z bazy Eurostatu z 2006 roku i są to dane wyłącznie szacunkowe.
A problem marnowania żywności jest gigantyczny. Organizacja Narodów Zjednoczonych ds.
Wyżywienia i Rolnictwa (Food and Agriculture Organization of the United Nations, FAO) podaje, że na
świecie co roku marnuje się 1,3 miliarda ton żywności nadającej się do spożycia, co stanowi 1/3
produkcji żywności na Ziemi. W związku z nałożeniem przez UE obowiązku ograniczenia strat
i marnotrawstwa żywności o 50% do 2030 roku, a także raportowania ponoszonych strat, konieczne
stało się zbadanie w Polsce sytuacji wyjściowej w tym obszarze
Duża doza ostrożności przy porównaniach
Wyniki badania PROM dowodzą, jak, dla wyznaczenia kierunków działań zmierzających do
ograniczenia strat żywności, ważne jest robienie rzetelnych badań na podstawie przemyślanej
metodyki. W zależności od przyjętych definicji oraz zastosowanych metod wyniki badań mogą się różnić między sobą, dlatego też trzeba ostrożnie podchodzić do porównywania skali strat i marnotrawstwa żywności w różnych krajach. Według badań FAO np., duże znaczenie w określaniu wielkości strat ma zarówno przyjęta definicja ogniwa łańcucha żywnościowego, jak i region, w którym analizowana jest skala problemu – podkreśla Robert Łaba – kierownik zadania w projekcie, IOŚ-PIB.
Nie tylko jednak metodyka ma tu swoje znaczenie – rozbieżne szacunki mogą wynikać także z braku
wystarczającej liczby przedsiębiorstw z poszczególnych sektorów przemysłu spożywczego, których
kierownictwo zgodziłoby się na udział w badaniach oraz podanie rzetelnych informacji
Jesteśmy w przełomowym momencie. Dotychczasowy brak aktualnych danych utrudniał
opracowanie i wdrożenie działań prowadzących do ograniczenia skali marnotrawstwa i strat,
a pamiętajmy, że na każdym z etapów są możliwości realnego ograniczenia tego zjawiska. Pozwala to
nie tylko oszczędzić cenne surowce, ale także poprawić efektywność ekonomiczną procesu produkcji
i dystrybucji żywności, a tym samym ograniczyć negatywny wpływ na środowisko. – powiedział dr inż.
Krystian Szczepański – Dyrektor IOŚ-PIB.
To ważne również w kontekście tego, że z jednej strony obserwuje się nadprodukcję żywności i jej
marnowanie, z drugiej narasta problem głodu, który jeszcze bardziej pogłębiła pandemia Covid-19.
Marnowanie żywności przyczynia się do zanieczyszczenia środowiska, do degradacji i wyczerpywania
się zasobów naturalnych, a to w rezultacie, zagraża bezpieczeństwu żywnościowemu na świecie.
Dlatego obniżenie o połowę skali marnotrawstwa żywności do roku 2030 znalazło się wśród 17-tu
najważniejszych celów rozwojowych ONZ.
W drugim etapie projektu PROM IOŚ-PIB skupi się na kampanii informacyjnej, której celem jest
zwiększenie świadomości społecznej na temat problemu oraz skali marnowania żywności w Polsce.
Będziemy również proponować rozwiązania, porady, kierunki działania przyczyniające się do
ograniczania skali marnowania żywności głównie przez konsumentów, ale także pozostałych
uczestników łańcucha żywnościowego – dodał dr inż. Krystian Szczepański – Dyrektor IOŚ-PIB.
Więcej informacji znajdziecie Państwo w artykule, który jest szczegółowym
opracowaniem badań z projektu PROM http://ios.edu.pl/wpcontent/uploads/2017/11/Próba-oszacowania-strat-i-marnotrawstważywności-w-Polsce.pdf