IOS
Dzień Polskiej Żywności, który przypada 25 sierpnia, to dobra okazja, żeby spojrzeć na krajowe produkty nie tylko przez pryzmat smaku, tradycji czy ceny. Żywność jest również efektem wykorzystania konkretnych zasobów: gleby, wody, energii, surowców i pracy człowieka. Dlatego sposób, w jaki ją produkujemy, transportujemy, wybieramy i wykorzystujemy ma znaczenie dla środowiska. Jednym z prostszych wyborów konsumenckich może być częstsze sięganie po produkty krajowe, lokalne i sezonowe – ale równie ważne jest kupowanie ich w takiej ilości, aby rzeczywiście zostały zjedzone.
Polska żywność jest ważną częścią naszej gospodarki i dziedzictwa kulinarnego, ale jej wartość należy dziś rozpatrywać szerzej. Jabłko, pomidor, chleb czy kilogram ziemniaków to nie tylko produkty stojące na sklepowych półkach. Zanim żywność trafi na stół, potrzebne są gleba, woda i energia, a następnie zbiór, przechowywanie, przetwarzanie, pakowanie i transport. Produkcja kilograma pieczywa wiąże się ze zużyciem około 1608 litrów wody, kilograma ziemniaków – około 287 litrów, pomidorów – 214 litrów, a kilograma żółtego sera – ponad 3170 litrów. W przypadku wołowiny wartość ta może przekraczać 15 tys. litrów na kilogram produktu.
„Żywność jest nośnikiem zasobów. W każdym produkcie zapisane są woda, energia, ziemia, paliwo, nawozy i praca ludzi. Dlatego jej wartość nie kończy się na cenie widocznej na etykiecie. Z punktu widzenia środowiska i gospodarki zasobami szczególnie ważne jest, aby żywność została wykorzystana zgodnie ze swoim przeznaczeniem – czyli zjedzona przez ludzi” – podkreśla dr inż. Sylwia Łaba, ekspertka Instytutu Ochrony Środowiska – Państwowego Instytutu Badawczego i kierowniczka projektu SMART-FOOD.
Koniec lata i początek jesieni to szczególnie dobry moment, aby przypomnieć o znaczeniu sezonowości i lokalności. To czas dużej dostępności krajowych warzyw i owoców, których droga od producenta do konsumenta może być relatywnie krótka. Wybieranie produktów w ich naturalnym sezonie może ograniczać potrzebę długiego przechowywania i chłodzenia, a wybór produktów lokalnych i krajowych – dystans związany z transportem. W określonych warunkach oznacza to możliwość zmniejszenia zużycia energii i paliw, a tym samym części emisji związanych z dostarczeniem żywności do konsumenta.
„Kupując polskie warzywa i owoce w ich naturalnym sezonie, korzystamy z tego, co w danym momencie oferuje krajowe rolnictwo. To może oznaczać krótszą drogę produktu, mniejsze potrzeby związane z przechowywaniem i większą świeżość. Nie chodzi jednak o proste hasło, że każdy produkt lokalny zawsze ma mniejszy ślad środowiskowy bo lokalność sama w sobie tego nie gwarantuje. O wpływie produktu na środowisko decydują między innymi technologia produkcji, energochłonność przechowywania, rodzaj transportu, sposób przetworzenia, a także skala strat w całym łańcuchu dostaw. Dlatego odpowiedzialny wybór konsumencki nie powinien sprowadzać się do jednego kryterium. W praktyce warto łączyć sezonowość i lokalność z jakością produktu, rozsądną ilością zakupów i niemarnowaniem żywności” – wyjaśnia dr inż. Sylwia Łaba.
Ma to duże znaczenie, ponieważ produkcja żywności wiąże się z intensywnym wykorzystaniem zasobów naturalnych. Do produkcji żywności potrzebna jest woda, ale również grunty, nawozy, paliwa i energia, a kolejne nakłady powstają podczas chłodzenia, magazynowania i transportu.
„Z perspektywy ekonomicznej i środowiskowej racjonalna konsumpcja nie oznacza rezygnacji z jakości, lecz lepsze dopasowanie zakupów do rzeczywistych potrzeb. Im lepiej wykorzystujemy kupowaną żywność, tym efektywniej wykorzystujemy również zasoby zaangażowane w jej produkcję i dostarczenie do konsumenta” – mówi ekspertka IOŚ-PIB.
Znaczenie racjonalnych zakupów szczególnie dobrze pokazują dane dotyczące odpadów żywności. Najnowsze badania przeprowadzone przez IOŚ-PIB w tym zakresie, metodą dzienniczkową na próbie 600 gospodarstw domowych wskazują, że przeciętny mieszkaniec Polski wytwarza w gospodarstwie domowym około 66,95 kg odpadów żywności rocznie, przeciętne gospodarstwo domowe – około 165,37 kg, a po przeliczeniu na skalę kraju daje to ponad 2,5 mln ton odpadów żywności rocznie tylko w gospodarstwach domowych.
Zagadnienie to jest również przedmiotem prac badawczych prowadzonych w ramach projektu SMART-FOOD – „Systematyczny monitoring i ograniczanie marnotrawstwa żywności w Polsce: weryfikacja metod i edukacja społeczeństwa”, realizowanym przez IOŚ-PIB. Projekt łączy prace badawczo-analityczne ukierunkowane na poprawę jakości i porównywalności danych o odpadach żywności z upowszechnianiem wiedzy i dobrych praktyk wśród uczestników całego łańcucha żywnościowego. Jego celem jest nie tylko lepszy pomiar skali zjawiska, lecz także wykorzystanie rzetelnych danych do wspierania zmian prowadzących do racjonalniejszego gospodarowania żywnością i zasobami.
„Skuteczne ograniczanie marnotrawstwa żywności musi opierać się na wiarygodnych danych. Musimy wiedzieć nie tylko, ile żywności tracimy, ale również gdzie w łańcuchu żywnościowym powstają straty i odpady oraz jakie są ich przyczyny. Dopiero wtedy możemy właściwie dobierać działania zapobiegawcze i oceniać ich skuteczność. Temu służy m.in. projekt SMART-FOOD” – zaznacza dr inż. Sylwia Łaba, kierowniczka projektu.
Dzień Polskiej Żywności warto więc potraktować szerzej niż jako zachętę do wyboru produktu z napisem „polski”. To również okazja do rozmowy o jakości całego systemu żywnościowego – od sposobu produkcji i wykorzystania zasobów po decyzje podejmowane przez konsumentów. Sezonowość, dostępność krajowych produktów, jakość oraz ograniczanie niepotrzebnych zakupów są elementami tego samego podejścia: żywność powinna być traktowana jako produkt o określonej wartości ekonomicznej, środowiskowej i społecznej.
IOŚ-PIB wskazuje, że kupowanie tylko potrzebnej ilości żywności zmniejsza presję na nadprodukcję, a każdy kilogram produktu, którego nie trzeba wyprodukować, oznacza oszczędność wody, paliwa, nawozów i energii. Z badań i szacunków Instytutu wynika, że emisje związane z wytworzeniem żywności, która ostatecznie nie zostaje skonsumowana w Polsce, wynoszą około 1,69 mln ton ekwiwalentu CO₂ rocznie, co odpowiada blisko 5 proc. emisji sektora rolnictwa.
Transformacja w kierunku bardziej zasobooszczędnego i niskoemisyjnego systemu żywnościowego nie zależy wyłącznie od konsumentów. Wymaga działań rolnictwa, przetwórstwa, handlu, gastronomii, administracji i nauki. Konsument ma jednak narzędzie, którego używa niemal codziennie – decyzję zakupową.
Dzień Polskiej Żywności może zatem przypominać o prostej zasadzie: korzystajmy z sezonu, zwracajmy uwagę na pochodzenie i jakość produktów, a wielkość zakupów dostosowujmy do rzeczywistych potrzeb. Polska żywność zasługuje nie tylko na promocję, ale również na szacunek. Jego najbardziej praktycznym wyrazem jest racjonalne gospodarowanie tym, co zostało wyprodukowane dzięki pracy ludzi i wykorzystaniu zasobów środowiska.
dr inż. Sylwia Łaba
ekspertka ds. strat i marnotrawstwa żywności
Instytut Ochrony Środowiska – Państwowy Instytut Badawczy
kierowniczka projektu SMART-FOOD
Materiał przygotowany w ramach działań upowszechniających projektu SMART-FOOD – „Systematyczny monitoring i ograniczanie marnotrawstwa żywności w Polsce: weryfikacja metod i edukacja społeczeństwa” (Systematic Monitoring and Action for Reduction and Training on Food Waste in Poland), realizowanego przez Instytut Ochrony Środowiska – Państwowy Instytut Badawczy.
Świąteczny stół pełen potraw to symbol tradycji i gościnności. Jednak dane pokazują, że okres Wielkanocy działa jak „test warunków skrajnych” dla gospodarstw domowych – w krótkim czasie kumulują się niemal wszystkie czynniki sprzyjające marnowaniu żywności. Efekt to nie tylko obciążenie środowiska, ale też wymierne straty finansowe. Eksperci IOŚ-PIB podkreślają: kluczowym problemem nie jest brak żywności, lecz jej nadmiar i sposób zarządzania.
Świąteczny stół pełen…nadmiaru
Choć Wielkanoc trwa krócej niż Boże Narodzenie, mechanizm marnotrawstwa żywności pozostaje ten sam. Przygotowujemy wiele potraw „na zapas”, często znacznie przekraczając realne potrzeby domowników i gości.
Z danych wynika, że przeciętne gospodarstwo domowe w Polsce wyrzuca ok. 165 kg żywności rocznie, czyli ok. 67 kg na osobę, co w skali kraju daje ponad 2,5 mln ton odpadów żywności. W praktyce oznacza to, że tygodniowo do kosza trafia blisko 4 kg jedzenia, czyli tyle, ile waży kilka pełnych siatek zakupów. Jednocześnie gospodarstwa domowe odpowiadają za prawie 60% całkowitego marnotrawstwa żywności w Polsce.
– Święta to moment, w którym szczególnie wyraźnie widać nasze nawyki konsumpcyjne. Kupujemy i przygotowujemy więcej, niż jesteśmy w stanie zjeść – Wielkanoc nie jest tu wyjątkiem – mówi dr inż. Sylwia Łaba, ekspertka Instytutu Ochrony Środowiska – PIB.
Marnowanie żywności to realna strata pieniędzy
Wyrzucanie żywności to nie tylko kwestia etyczna czy środowiskowa, ale także finansowa. Szacuje się, że przeciętna polska rodzina traci na tym nawet 2–3 tys. zł rocznie. To oznacza, że co tydzień do kosza trafiają produkty warte nawet kilkadziesiąt złotych.
Co istotne, ponad 80% zmarnowanej żywności trafia bezpośrednio do kosza, stając się odpadem. Największą część odpadów stanowią gotowe dania i resztki talerzowe – 25%. Oznacza to, że znaczna część żywności jest tracona tuż po posiłku.
– Wyrzucanie jedzenia to jeden z najbardziej niedostrzeganych kosztów życia codziennego. W czasie świąt te straty rosną, bo nadmiar traktujemy jako coś naturalnego – podkreśla dr inż. Sylwia Łaba.
Z badań prowadzonych w IOŚ-PIB wynika, że główne przyczyny wyrzucania żywności to:
- utrata świeżości – 91% badanych gospodarstw domowych,
- przygotowanie zbyt dużej ilości jedzenia – 86%,
- zepsucie produktów – 84%.
Kumulacja czynników ryzyka marnowania żywności w okresie Wielkanocy
Świąteczna obfitość sprzyja nie tylko marnowaniu żywności, ale także przejadaniu się. To dwa zjawiska wynikające z tego samego źródła – nadprodukcji.
– Część potraw zjadamy ponad miarę „żeby się nie zmarnowało”, a część i tak trafia do kosza. To pokazuje, że problemem jest nadmiar przygotowanego jedzenia i sposób zarządzania nim. Świąteczne zwyczaje – takie jak przygotowywanie wielu potraw czy uleganie promocjom – wzmacniają ten mechanizm. W Wielkanoc dochodzi jeszcze jeden ważny czynnik – wyższe temperatury otoczenia. Potrawy szybciej tracą świeżość, zwłaszcza jeśli długo stoją na stole. Jednocześnie to czas wiosny – wiele osób spędzi go aktywnie, np. na spacerach, co oznacza, że realna konsumpcja jest niższa, niż zakładamy. Warto o tym pamiętać przy planowaniu wielkanocnego menu – wskazuje ekspertka IOŚ-PIB.
Badania pokazują również, że marnowanie żywności rośnie w gospodarstwach, które częściej przyjmują gości lub jedzą nieregularnie – czyli dokładnie w takich warunkach, jakie towarzyszą świętom.
SMART-FOOD – jak ograniczyć straty żywności
Problem marnowania żywności jest przedmiotem badań i działań edukacyjnych prowadzonych przez Instytut Ochrony Środowiska – PIB, m.in. w ramach projektu SMART-FOOD (Systematic Monitoring and Action for Reduction and Training on Food Waste in Poland). Projekt koncentruje się na:
- monitorowaniu skali strat i odpadów żywności,
- identyfikacji przyczyn marnowania,
- wypracowywaniu dobrych praktyk i działań edukacyjnych dla społeczeństwa.
Wyniki tych badań pokazują, że ograniczenie marnowania żywności nie wymaga radykalnych zmian, lecz przede wszystkim lepszego planowania i zwiększenia świadomości konsumenckiej.
Jak nie zmarnować Wielkanocy? Eksperci radzą
Eksperci IOŚ-PIB wskazują na kilka prostych zasad, które pomagają ograniczyć straty żywności:
- Planuj zakupy – kupuj tyle, ile realnie wykorzystasz
- Gotuj mniej – postaw na jakość zamiast liczby potraw
- Wykorzystuj to, co zostało – np. jajka i wędliny w sałatkach i pastach
- Dziel się jedzeniem lub mroź nadwyżki
- Dbaj o przechowywanie – właściwe warunki przechowywania wydłużają świeżość żywności
Mniej znaczy więcej
Coraz więcej osób zaczyna dostrzegać, że święta nie muszą oznaczać nadmiaru. Odpowiedzialne podejście do jedzenia pozwala nie tylko ograniczyć straty, ale też poprawić komfort świąt i efektywność gospodarowania zasobami.
Wielkanoc powinna być czasem jakości – a nie ilości.