IOS

22 maja obchodzimy Międzynarodowy Dzień Różnorodności Biologicznej, ustanowiony przez Zgromadzenie Ogólne ONZ w 2000 roku, aby upamiętnić przyjęcie Konwencji o Różnorodności Biologicznej w 1992 roku. Tegoroczne hasło brzmi: „Harmonia z naturą i zrównoważony rozwój” (ang. Harmony with Nature and Sustainable Development)[1] i podkreśla nierozerwalny związek między ochroną różnorodności biologicznej a realizacją Celów Zrównoważonego Rozwoju ONZ.

Różnorodność biologiczna to nie tylko bogactwo gatunków roślin i zwierząt, ale także różnorodność genetyczna i ekosystemowa, które są fundamentem życia na Ziemi. Utrata jej zagraża bezpieczeństwu żywnościowemu, zdrowiu publicznemu i stabilności klimatu.

Zostało zaledwie 5 lat to ociągnięcia celów, które społeczność międzynarodowa wyznaczała przyjmując Agendę 2030 i Globalne Ramy Różnorodności Biologicznej (Kunming-Montreal Global Biodiversity Framework). W 2025 roku stoimy przed wyzwaniem, które musi być pilnie podjęte: zatrzymać i odwrócić proces utraty różnorodności biologicznej[1]. Osiągnięcie tego celu wymaga współpracy rządów, organizacji pozarządowych, sektora prywatnego oraz każdego z nas. Doskonałą okazją do tej współpracy na forum UE są krajowe plany obudowy zasobów przyrodniczych, którego projekt dla Polski na zlecenie MKiŚ przygotowuje Instytut Ochrony Środowiska – Państwowy Instytut Badawczy (IOŚ-PIB).

IOŚ-PIB zachęca do aktywnego uczestnictwa w działaniach na rzecz ochrony przyrody. Każdy z nas może przyczynić się do zachowania różnorodności biologicznej poprzez świadome wybory konsumenckie, wspieranie lokalnych inicjatyw ekologicznych czy edukację ekologiczną.

– Wsparcie dla różnorodności biologicznej nie musi ograniczać się do dużych projektów ochrony przyrody. Każdy z nas może przyczynić się do ochrony lokalnych ekosystemów. Tworzenie przyjaznych dla owadów łąk kwietnych, ograniczenie stosowania pestycydów również w prywatnych ogrodach, czy ograniczenie koszenia trawy to proste działania, które mają realny wpływ na populacje wielu ważnych dla funkcjonowania lokalnego ekosystemu gatunków – skomentowała Małgorzata Hajto z Zakładu Ocen Środowiskowych, Ochrony Przyrody i Krajobrazu w IOŚ-PIB.

Ekspertka IOŚ-PIB podkreśla również znaczenie różnorodnych upraw w kontekście zapylaczy, wskazując, że zróżnicowane gatunkowo pola i ogrody sprzyjają zachowaniu stabilnych populacji owadów, a w konsekwencji innych gatunków zwierząt, dla których stanowią pożywienie.

– Stosowanie monokultur rolniczych, czyli upraw jednego gatunku roślin na dużych powierzchniach, znacząco obniża różnorodność biologiczną, eliminując naturalne siedliska wielu gatunków owadów, ptaków i drobnych ssaków. Warto pamiętać, że zapylaczami nie są jedynie pszczoły miodne; równie ważną rolę pełnią trzmiele, motyle, muchówki czy chrząszcze. Im większa różnorodność gatunków roślin, tym dłużej trwa sezon żywieniowy dla tych owadów, co zwiększa ich szanse na przetrwanie i efektywne zapylanie – dodała ekspertka.

Obchody Międzynarodowego Dnia Różnorodności Biologicznej to doskonała okazja, by przypomnieć sobie, że jesteśmy integralną częścią przyrody i że nasze działania mają bezpośredni wpływ na jej stan. Dążenie do harmonii z naturą to nie tylko obowiązek, ale i szansa na lepszą przyszłość dla nas wszystkich.

Więcej informacji na temat obchodów oraz materiałów edukacyjnych można znaleźć na oficjalnej stronie Konwencji o Różnorodności Biologicznej: https://www.cbd.int/biodiversity-day.


[1] https://www.cbd.int/doc/notifications/2025/ntf-2025-030-idb-en.pdf

[2] Tamże

Ptaki, nietoperze i inne małe ssaki, a także owady takie jak motyle, chrząszcze i pszczoły zapylają rośliny i pomagają im w rozmnażaniu. Dzięki zapylaczom produkowane są zasoby naturalne, podtrzymana jest równowaga w ekosystemach, a pożywienie znajduje się na naszych stołach. Kwiaty zapyla wiele gatunków zwierząt, jednak najwięcej wiemy na temat jednego – pszczoły miodnej. Pszczoła robotnica podczas wyprawy po nektar odwiedza średnio od 50 do 100 kwiatów[1]. Szacuje się, że owady te są odpowiedzialne za blisko 80% zapylonych roślin[2]. Zabójcza mieszanka, w której skład wchodzą: toksyczne pestycydy, choroby i pasożyty, zespół masowego ginięcia pszczół (CCD) i zmiany klimatu, sprawia, że pszczoły są w niebezpieczeństwie. Światowy Dzień Pszczół, który obchodzimy 20 maja, to dobra okazja do przyjrzenia się, jak zmiany klimatu wpływają na życie tych niezwykłych zwierząt.

Według autorów Raportu Earthwatch Institute (2008) pszczoły to najważniejsze zwierzęta na naszej planecie[3]. Jednak wyniki badań wskazują, że w ostatnich dekadach ich liczebność spada w wyniku oddziaływań wielu sprzężonych czynników. Najważniejsze zagrożenia to ekspansja rolnictwa i urbanizacja, które powodują degradację i utratę siedlisk i źródeł pokarmu. Intensywne rolnictwo prowadzi do zanikania różnorodności roślin, przez co owady mają mniej pożywienia oraz materiałów do budowania gniazd. Zanieczyszczenie środowiska, przede wszystkim w wyniku nadmiernego stosowania chemicznych środków ochrony roślin, dziesiątkują populacje pszczół bezpośrednio (środki owadobójcze i grzybobójcze) i pośrednio (herbicydy). Dla pszczół miodnych w Europie szczególnie niebezpieczne są inwazyjne gatunki obce (np. szerszeń azjatycki), roztoczowe, grzybicze i wirusowe choroby, a także pasożyty bytujące w ich organizmach. Zespół masowego ginięcia pszczoły miodnej (CCD), objawiający się gwałtownym i masowym ubytkiem pszczół lotnych poza ulem, prowadzi do ginięcia całych rodzin. Kolejnym zagrożeniem jest zmieniający się klimat, w tym ekstremalne zjawiska pogodowe.

Problem jest niezwykle poważny. Około 84% gatunków roślin uprawnych i 78% gatunków dzikich kwiatów w samej Unii Europejskiej zależy, przynajmniej częściowo, od zapylania przez zwierzęta[4]. Wyginięcie pszczół to nie tylko zachwianie równowagi w ekosystemach, ale też realne zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego.

„Kiedy wycięte zostanie ostatnie drzewo…
ostatnia rzeka zostanie zatruta i zginie ostatnia ryba – odkryjemy, że nie można jeść pieniędzy”. To stare przysłowie idealnie odnosi się do sytuacji, z którą będziemy musieli się zmierzyć, w przypadku drastycznego spadku liczebności populacji pszczół. Żaden inny gatunek, taki jak np. motyle czy nietoperze, nie zapyla roślin w równie efektywny sposób. Dzisiejsza technologia pozwala na stworzenie „sztucznych zapylaczy”, które byłyby w stanie wykonywać najważniejsze zadania pszczół, jednak nikt i nic nie zastąpi tych niezwykle pracowitych i potrzebnych nam wszystkim zwierząt. Aby zebrać 1 kg miodu, muszą one odwiedzić ponad 5 700 000 kwiatów[5], co obrazuje skalę ich pracy.

Na naszym kontynencie zapylaczami są nie tylko pszczoły, ale także z wyglądu do nich podobne muchówki,  motyle, ćmy, niektóre chrząszcze i osy. Około 15 miliardów euro z rocznej produkcji rolnej UE bezpośrednio zależy od owadów zapylających rośliny. Postępujący spadek ich liczebności będzie miał wpływ na wiele dziedzin naszego życia. Jeśli nie zajmiemy się przyczynami tego procesu i nie podejmiemy odpowiednich działań, my i przyszłe pokolenia zapłacimy wysoką cenę – komentuje Bożena Kornatowska, ekspert ds. różnorodności biologicznej Instytutu Ochrony Środowiska – Państwowego Instytutu Badawczego, realizującego projekt Klimada 2.0.

Zmiany klimatu nie pomagają pszczołom
Zwiększenie stężenia gazów cieplarnianych (głównie dwutlenku węgla) w atmosferze nie tylko prowadzi do globalnego ocieplenia zagrażającego różnorodności biologicznej świata. Naukowcy badający przyczyny wymierania populacji pszczół stwierdzili, że gwałtownie rosnące stężenie dwutlenku węgla w powietrzu może prowadzić do zmian w fizjologii roślin i obniżenia poziomu białka w ważnych źródłach pyłku[6].


Zapylanie jest jednym z tych niewidzialnych, ale bezcennych świadczeń, które natura zapewnia nam za darmo. Wyniki badań wskazują, że populacje naszych sztandarowych zapylaczy są zagrożone. Jeden na dziesięć gatunków pszczół i motyli na naszym kontynencie jest bliski wymarcia. Zbyt mało pokarmu, zanikanie siedlisk w wyniku intensywnych działań rolniczych  i niewłaściwe stosowanie środków ochrony roślin sprawiają, że liczebność populacji pszczół spada z roku na rok. Coraz wyższe temperatury i coraz częściej występujące ekstremalne zjawiska pogodowe nie sprzyjają odbudowie ich populacji, co gorsza – istotnie przyczyniają się do alarmujących trendów spadkowych – dodaje Bożena Kornatowska, ekspert ds. różnorodności biologicznej IOŚ-PIB, realizującego projekt Klimada 2.0.

Używanie naturalnych środków ochrony roślin to nie jedyny sposób wspierający ochronę owadów  zapylających. Jeśli posiadamy ogródek lub balkon, warto wziąć pod uwagę uprawianie wielu różnych gatunków roślin – będą one nie tylko ozdobą, ale też pożytecznym środowiskiem dla owadów. Uprawiajmy rośliny naturalnie występujące w naszej strefie klimatycznej, takie jak głóg, wrzos, kocimiętka, jeżówka purpurowa czy astry. W związku z panującą suszą, zapotrzebowanie na wodę wzrasta również wśród zapylaczy, które jak wszystkie organizmy wykorzystują ją w swoich procesach życiowych. Jeśli chcemy pomagać pszczołom, warto pomyśleć o specjalnym poidełku, które wypełnione wodą, pomoże im przetrwać upały. Przy tworzeniu poidełka należy pamiętać, aby nie było zbyt głębokie i posiadało udogodnienia w postaci kamyczków i gałązek – dzięki temu owady nie utoną.


[1] Lars Chittka, James D. Thomson, 2003, Cognitive Ecology of Pollination: Animal Behaviour and Floral Evolution, s. 243

[2] Dharam P. Abrol, 2011, Pollination Biology: Biodiversity Conservation and Agricultural Production, s. 738

[3] https://www.theguardian.com/environment/blog/2008/nov/21/wildlife-endangeredspecies

[4] https://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/PDF/?uri=CELEX:52018DC0395&from=EN

[5] Nathaniel Altman, 2010,The Honey Prescription: The Amazing Power of Honey as Medicine

[6] https://royalsocietypublishing.org/doi/10.1098/rspb.2016.0414

Dokarmianie ptaków pieczywem może wpłynąć negatywnie na ich zdrowie, zwłaszcza w przypadku gatunków związanych z wodą, takich jak łabędzie, kaczki i gęsi. Konsumpcja łatwo dostępnych, wysokokalorycznych pożywek, takich jak chleb, może spowodować deformację skrzydeł w następstwie zwyrodnienia stawów (anielskie skrzydło). Pieczywo zawiera duże ilości soli, do przyjęcia których ptaki nie są przystosowane. To powoduje u nich odwodnienia, biegunki i uszkodzenia nerek.

Anielskie skrzydło objawia się deformacją ostatniego stawu w skrzydle i nieprawidłowym wzrostem piór skrzydłowych w wyniku czego lotki, zamiast układać się wzdłuż linii ciała, ustawione są do niej prostopadle. Wada ta utrudnia, a nawet uniemożliwia ptakom latanie. Wprowadzanie do ich diety kalorycznych pożywek bogatych w węglowodany i białka może przyspieszyć rozwój tej choroby.

Warto jest zastąpić szkodliwe dokarmianie dietą bogatą w naturalne składniki, zawierającą ziarna, nasiona, inne części roślin, gotowane warzywa. Taka dieta wesprze nie tylko prawidłowy rozwój skrzydeł, ale także dobry stan zdrowia ptaków.

Jeśli widzimy chorego dzikiego ptaka, na przykład ze zdeformowanym skrzydłem, możemy to zgłosić do straży miejskiej lub gminy. W dużych miastach funkcjonują azyle dla ptaków, gdzie specjaliści udzielą nam wskazówek jak postępować z chorym ptakiem. Jeżeli w naszej okolicy istnieje pogotowie dla ptaków – zgłośmy problem i poprośmy o udzielenie pomocy choremu.

Ptaki odgrywają bardzo ważną rolę w ekosystemach wodnych. Żerując tutaj, kontrolują populacje organizmów wodnych i usuwają z wód nadmiar biomasy, a tym samym zmniejszają ich zanieczyszczenie materią organiczną i hamują eutrofizację. Obecność ptaków wodnych jest także ważnym wskaźnikiem dobrego stanu środowiska; ich duża liczba świadczy o bogactwie przyrodniczym siedlisk i niskim stopniu zanieczyszczenia wód. Ponadto przyciągają one uwagę miłośników natury i turystów, co sprzyja edukacji przyrodniczej i wzrostowi świadomości ekologicznej. W związku z tym tak istotna jest troska o ptaki wodne i dobry stan ich siedlisk, realizowana przede wszystkim poprzez ochronę gatunkową i zrównoważone zarządzanie obszarami wodnymi.

Dr Bożena Kornatowska, ekspert ds. różnorodności biologicznej,
Instytut Ochrony Środowiska – Państwowy Instytut Badawczy