IOS

Świąteczny stół ugina się od potraw, jednak część z nich już kilka dni później trafia do kosza. W czasie, gdy żywność drożeje, marnowanie jedzenia to nie tylko strata zasobów, ale też realne obciążenie dla domowego budżetu. Świąteczne marnowanie żywności i przejadanie się mają wspólny mianownik – nadmiar. To dwa oblicza tego samego problemu, który wpływa na zdrowie, domowe budżety i cały system żywnościowy.

Grudniowy szczyt marnowania

Święta Bożego Narodzenia to okres największej nadprodukcji żywności w polskich domach. Kupujemy i gotujemy „na zapas”, często znacznie ponad rzeczywiste potrzeby. Efekt? Duża część potraw trafia do kosza, co oznacza nie tylko zmarnowane produkty, ale także pieniądze wydane na zakupy oraz koszty ich przygotowania – wodę, prąd, gaz i czas poświęcony na gotowanie. Do wyrzucania żywności w okresie świątecznym przyznaje się aż 83 proc. Polaków.

– Wyrzucanie jedzenia to dziś jeden z najbardziej niedostrzeganych kosztów życia codziennego. W warunkach wysokich cen żywności każda zmarnowana potrawa oznacza realną stratę finansową dla gospodarstw domowych. Rocznie przeciętna polska rodzina wyrzuca do kosza żywność o wartości 2–3 tys. zł – zwraca uwagę dr inż. Sylwia Łaba, ekspertka IOŚ-PIB, kierująca projektem SMART-FOOD[1].

Z najnowszych badań IOŚ-PIB i SGGW, przeprowadzonych w 600 gospodarstwach domowych, wynika, że przeciętne gospodarstwo w Polsce wyrzuca tygodniowo blisko 4 kg żywności, czyli ponad 560 gramów dziennie. W skali roku daje to średnio 165 kg odpadów żywności na jedno gospodarstwo i ok. 67 kg na jednego mieszkańca, co w skali kraju przekłada się na ponad 2,5 mln ton odpadów żywności rocznie.

Marnowanie żywności nie jest wyłącznie kwestią indywidualnych nawyków. To problem systemowy, wynikający z presji kulturowej, promocji handlowych oraz przekonania, że „na święta musi być więcej”. Paradoks polega na tym, że w czasie, gdy wiele rodzin szuka oszczędności, wyrzucanie jedzenia po świętach nadal bywa społecznie akceptowane. Tymczasem ograniczenie nadmiaru to jeden z najprostszych sposobów na zmniejszenie domowych wydatków.

– Święta są momentem, w którym kumulują się wszystkie czynniki sprzyjające marnowaniu: przygotowywanie zbyt dużej ilości jedzenia, wizyty gości oraz nieregularne spożywanie posiłków. To nie jest jednorazowy problem kilku dni, lecz sygnał, jak funkcjonuje nasz codzienny model konsumpcji – podkreśla ekspertka IOŚ-PIB.

Nadmiar, który kosztuje

Wyniki badań IOŚ-PIB pokazują, że ponad 80 proc. zbędnej żywności trafia bezpośrednio do kosza, a tylko niewielka część jest kompostowana lub przekazywana innym. Co istotne, aż 59 proc. wyrzucanej masy stanowią części jadalne, czyli jedzenie, które mogło zostać zjedzone.

Najczęstsze przyczyny wyrzucania żywności to:

Zbyt duża ilość przygotowanego jedzenia to jeden z kluczowych problemów – i właśnie ten mechanizm szczególnie ujawnia się w okresie świątecznym. W praktyce oznacza to wyrzucanie pieniędzy w czasie, gdy koszty życia są dla wielu rodzin coraz większym obciążeniem.

Instytut wskazuje, że racjonalne planowanie zakupów i porcji, lepsze przechowywanie potraw, dzielenie się oraz wykorzystywanie resztek to działania, które nie wymagają wyrzeczeń, a mogą przynieść wymierne korzyści finansowe. Święta nie muszą oznaczać przepełnionej lodówki ani kosza. Coraz więcej osób zaczyna dostrzegać, że odpowiedzialne podejście do jedzenia to element nowoczesnego stylu życia.

Przejadanie się i wyrzucanie – dwa oblicza tego samego problemu

Okres świąt Bożego Narodzenia to czas, w którym na stołach pojawia się więcej jedzenia, niż jesteśmy w stanie zjeść. Część potraw prowadzi do przejadania się, a część – po kilku dniach – trafia do kosza. Oba zjawiska mają wspólne źródło: nadprodukcję i brak planowania.

– Nadmiar jedzenia w święta szkodzi zarówno zdrowiu, jak i racjonalnemu gospodarowaniu zasobami. To dwa problemy, o których rzadko mówi się razem, a które wzajemnie się napędzają – podkreśla dr inż. Sylwia Łaba.

Świąteczna nadkonsumpcja jest społecznie akceptowana, a nawet oczekiwana. Zastawione stoły są symbolem gościnności i obfitości, ale ich skutkiem są problemy trawienne, poczucie winy oraz marnowanie jedzenia. Gotujemy więcej, niż jesteśmy w stanie zjeść, a potem próbujemy „ratować” sytuację, jedząc ponad miarę albo wyrzucając nadmiar. Tymczasem rozsądne porcje i planowanie posiłków mogą realnie poprawić komfort świąt.

Badania IOŚ-PIB wskazują również na wyraźny związek między marnowaniem żywności a stylem życia. Gospodarstwa, w których domownicy jedzą część posiłków poza domem lub przyjmują gości, częściej pozbywają się jedzenia z powodu nadmiaru, utraty świeżości i zepsucia. Jednocześnie największą masę wyrzucanej żywności stanowią:

To pokazuje, że gotujemy za dużo, jemy ponad miarę, a mimo to i tak wyrzucamy znaczną część przygotowanych potraw.

Mniej znaczy lepiej

Ograniczenie marnowania żywności nie wymaga rezygnacji z tradycji, lecz lepszego planowania, rozsądnych porcji i zmiany podejścia do świątecznego nadmiaru. Coraz więcej osób zaczyna postrzegać święta jako czas jakości, a nie ilości. To zmiana, która przynosi korzyści nie tylko środowisku, lecz także domowym budżetom i zdrowiu.

dr inż. Sylwia Łaba, ekspertka IOŚ-PIB


[1] SMART-FOOD: Systematyczny monitoring i ograniczanie marnotrawstwa żywności w Polsce: Weryfikacja metod i edukacja społeczeństwa. Systematic Monitoring and Action for Reduction and Training on Food Waste in Poland – project finansowany ze środków KE w ramach program SMP Food oraz NFOŚ iGW

Sprzedaż w „Black Friday” w 2022 roku zwiększyła się o 118% w porównaniu z rokiem poprzednim, a liczba transakcji wzrosła o 34%. O 55% wzrosła również średnia wartość transakcji, co pokazuje, że Polacy bardzo chętnie korzystają z okresów pełnych okazji zakupowych. Biorąc pod uwagę rosnącą popularność akcji promocyjnych typu „Black Week”, „Black Weekend”, „Cyber Monday”, a nawet całego miesiąca pod hasłem wyprzedaży, wynik ten może być i tak zaniżony. Jak będzie w tym roku? Dowiemy się wkrótce. Zanim jednak wpadniemy w szaleństwo zakupów, warto zastanowić się nad prawdziwymi kosztami, jakie ponosimy podczas tego święta masowej konsumpcji.

Jak wynika z badania Gemius Polska, aż 79% polskich internautów, czyli prawie 24 mln osób, kupuje online i z każdym rokiem metoda ta zyskuje na popularności. Decyzja o zakupach w sieci najczęściej podyktowana jest wygodą oraz cenami – niższymi niż w sklepach stacjonarnych. Niestety, kwestie ekologiczne nadal nie są brane pod uwagę przy wyborze takiej formy zakupów. Jedynie 42% badanych deklaruje, że wpływ formy dostawy i zwrotu na środowisko ma dla nich znaczenie – co nadal jest wartością bardzo niską. Optymizmem również nie napawa fakt, że najczęściej są to osoby w wieku 25-34 lat. Co gorsza, ponad 70% Polaków zwraca zakupione produkty. Jakie konsekwencje to za sobą pociąga?

Według badań przeprowadzonych w 2020 w Wielkiej Brytanii, Holandii oraz w Szwecji, robienie zakupów w sieci bardziej szkodzi środowisku naturalnemu niż kupowanie artykułów w sklepach stacjonarnych. Już samo korzystanie z Internetu sprawa, że zostawiamy po sobie większy ślad węglowy. Natomiast największe obciążenie stanowi transport zamówień
i zwrotów, który przy rosnącej popularności zakupów online, może w ciągu najbliższych lat być katastrofalny w skutkach. Kolejną kwestią jest sposób pakowania wysyłanych przez sklepy produktów, które często owija się pojedynczo w grube warstwy plastiku i papieru. Już sam proces produkcji opakowania wpływa negatywnie na środowisko, a nasze nawyki zakupowe sprawiają, że odpadów jest jeszcze więcej. Jednak to tylko wierzchołek góry lodowej.

Nakłady związane z produkcją, dystrybucją, przechowywaniem, koszty środowiskowe związane
z  wytworzeniem danego dobra – to kwestie, które również są pomijane przy podejmowaniu decyzji zakupowych. Warto zdać sobie sprawę z tego, ile zasobów musi zostać zużytych, aby wyprodukować daną rzecz.

Do najczęściej kupowanych w Polsce artykułów w trakcie „Black Week” należą: elektronika, odzież i obuwie, zabawki i artykuły dla dzieci.

Oto przykłady obciążenia dla środowiska generowanego przez produkty z powyższych kategorii:

Ogromne obniżki to miliardy przychodów dla sieci handlowych i tysiące ton dwutlenku węgla oraz opadów, którymi obciążamy środowisko naturalne. Dlatego jeśli musimy kupić daną rzecz, warto zastanowić się nad naszymi faktycznymi potrzebami, a także jakością produktów, aby służyły nam jak najdłużej, dzięki czemu zminimalizujemy nasz negatywny wpływ na planetę.

Szacuje się, że aż 80% produktów kupowanych w „Black Friday” trafia na wysypiska, jest spalanych lub poddawanych niewłaściwemu recyklingowi.

Jak nie dać się temu zakupowemu szaleństwu, podpowiada Dyrektor Instytutu Ochrony Środowiska-Państwowego Instytutu Badawczego, realizującego projekt Klimada 2.0 – dr hab. inż. Krystian Szczepański: „Akcje promocyjne mogą mieć oczywiście swoją jasną stronę, jeśli podejdziemy do nich z dystansem i odpowiednio się przygotujemy. Zanim wpadniemy w wir zakupów warto zadać sobie trzy, podstawowe pytania: Czy naprawdę tego potrzebuję?
Czy potrzebowałem tego przed promocją i byłbym skłonny zapłacić za dany produkt pełną cenę? Czy nie mogę kupić tej rzecz z drugiej ręki, nie tracąc na jakości? Jeśli odpowiedź na każde z tych pytań będzie twierdząca, w kolejnym kroku warto zweryfikować zarówno jakość produktu, aby służył nam jak najdłużej, a także czy niższa cena, którą kusi nas sprzedawca, faktycznie jest niższa. Zakup nowego smartfona, konsoli czy kolejnej pary butów, powinien być efektem przemyślanego działania. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że spontaniczne zakupy czy chwilowa moda, choć wydają się nieszkodliwe, mogą okazać się tragiczne w skutkach dla środowiska, szczególnie jeśli w ten sam sposób pomyślą miliony osób na świecie.”

Więcej informacji na temat kosztów związanych z konsumpcją znajdziesz na stronie projektu Klimada 2.0: https://klimada2.ios.gov.pl

Źródła: Gemius Polska, tPay, Furgonetka, czasopismo „Environmental Science & Technology”, Świat OZE, Water Footprint Network

25 minut – tyle średnio trwa użytkowanie jednorazowej torby foliowej. Badania pokazują, że nawet co minutę w oceanach lądują odpady plastikowe wielkości ciężarówki. Produkujemy śmieci na ogromną skalę: spożywcze i ogrodowe, budowlane i rozbiórkowe, górnicze i przemysłowe… lista jest długa. Czas zrozumieć, że odpady mają nie tylko negatywny wpływ na środowisko, a co za tym idzie na zmiany klimatu, ale doprowadzają również do strat gospodarczych. Jednakże powinniśmy je postrzegać nie tylko jako problem, ale również jako zasób do wykorzystania, którym musimy o wiele lepiej gospodarować.

Ilość plastiku, która nas otacza, stale rośnie. Co ciekawe, twórca popularnych „reklamówek”, Sten Gustaf Thulin wierzył, że jego wynalazek pozwoli chronić środowisko, stanowiąc alternatywę dla papierowych toreb, których produkcja przyczynia się do wyrębu drzew. Niestety, aż 40% produkowanych „foliówek” używanych jest tylko raz. Z tej okazji powołano taki dzień jak “Międzynarodowy Dzień bez Toreb Foliowych”, który obchodzony jest 3 lipca.

Niestety, torby foliowe to zaledwie wierzchołek tworzonej przez nas góry śmieci, która negatywnie wpływa nie tylko na nasze życie, ale również na całe ekosystemy i życie przyszłych pokoleń.

Odpady są nie tylko niebezpieczne dla środowiska, ale powodują również ogromne straty gospodarcze. Niewykorzystywanie „pozostałości” oznacza marnowanie pracy i innych nakładów, takich jak grunty czy energia, potrzebnych do wydobycia surowców, produkcji, dystrybucji i konsumpcji.

To, czy odpady nadal będą stanowić wyzwanie dla społeczeństwa, zależy nie tylko od tego, ile będziemy ich wytwarzać, ale przede wszystkim od tego, w jaki sposób będziemy nimi gospodarować – uważa dr inż. Krystian Szczepański, Dyrektor IOŚ-PIB.

Każda „foliówka” ma znaczenie

Do niedawna statystyczny mieszkaniec Polski zużywał ok. 300 sztuk toreb foliowych. W celu ograniczenia ich  zużycia została wprowadzona w roku 2018 opłata recyklingowa, której efektem było zmniejszenie ilości torebek ponad 30 – krotnie. Roczny poziom zużycia wynosi więc 25% poziomu wymaganego przepisami unijnymi w roku 2025 (40 sztuk/osobę) .

Co niezwykle istotne, w celu zapanowania nad zużyciem torebek foliowych, przedsiębiorca, który pobiera opłatę recyklingową, ma obowiązek uzyskać wpis do rejestru o nazwie „Baza danych o produktach i opakowaniach oraz o gospodarce odpadami” (BDO) jako „prowadzący jednostkę handlu detalicznego lub hurtowego, w której są oferowane torby na zakupy z tworzywa sztucznego, objęte opłatą recyklingowe”. Obowiązek sprawozdawczości w BDO w zakresie nabytych i wydanych „foliówek” umożliwia kompleksowe gromadzenie i zarządzanie informacjami dotyczącymi przedmiotowych reklamówek.

Jako klienci sklepów zauważamy zwiększające się ilości oferowanych toreb papierowych czy toreb wielokrotnego użytku. Pamiętajmy, sami dokonujemy świadomego wyboru, od nas zależy zużycie torebek foliowych, co wpływa na ograniczenie powstawania odpadów i chroni środowisko.

Obecne współczynniki recyklingu lekkich plastikowych toreb na zakupy są bardzo niskie i, z uwagi na różne trudności praktyczne i gospodarcze, w najbliższej przyszłości raczej nie osiągną znaczącego poziomu. Ale musimy jednak pamiętać, że szczelna gospodarka odpadami to możliwość wykorzystania zasobów, które są już w obiegu. Odpady z „foliówek” mogą zostać przekształcone termicznie z odzyskiem energii. Energię wytworzoną w procesie spalania można wykorzystać do produkcji ciepła lub energii elektrycznej, zastępując tym samym energię produkowaną z paliw kopalnych. W taki sposób odzysk energii z odpadów przyczynia się do redukcji emisji gazów cieplarnianych, które wpływają na zmiany klimatu.

Twoje śmieci mają znaczenie dla zmian klimatu

Odpady nie tylko zanieczyszczają glebę, wody gruntowe i powietrze, ale powodują także emisję dwutlenku węgla i metanu do atmosfery, przyczyniając się tym samym do zmian klimatu.

Jak podaje Komisja Europejska, ilość wytwarzanych odpadów w UE stale rośnie i wynosi aktualnie około 30 mld ton rocznie. Niestety tylko 40% odpadów pochodzących z gospodarstw domowych jest poddawanych recyklingowi lub ponownie wykorzystywanych. Poddanie recyklingowi 1 kg papieru, zamiast wyrzucenia go do śmieci, pozwala uniknąć prawie 1 kg emisji dwutlenku węgla i metanu.

Im szerzej zakrojony recykling i przeróbka odpadów, tym niższy „ślad węglowy” i negatywny wpływ na środowisko oraz globalne ocieplenie.

Konsumpcja – tak, ale z głową

W obliczu rosnących potrzeb społeczeństwa i kurczących się zasobów naturalnych na świecie, głównym wyzwaniem staje się odpowiedzialna produkcja, pozwalająca „wytwarzać więcej, równocześnie zużywając mniej”. Aby temu sprostać, musimy zmienić zarówno sposób produkcji i konsumpcji towarów, jak również nasze podejście do odpadów. Cały łańcuch wartości (ang. value chain), od etapu projektowania produktu i opakowania po wybór materiałów, musi zostać zaplanowany od nowa, z myślą o zapobieganiu powstawaniu odpadów. Natomiast pozostałości z jednego procesu powinny zostać wykorzystane jako nakłady w innym. Wymaga to jednak wspólnego wysiłku i zaangażowania wszystkich interesariuszy: konsumentów, producentów, polityków, władz lokalnych, zakładów przetwarzania odpadów itd. Odpady to nie tylko problem, któremu należy przeciwdziałać, ale też cenne zasoby, które należy jak najefektywniej wykorzystywać. Taki sposób myślenia daje nadzieję, że zużycie zasobów naturalnych nie wykroczy poza możliwości regeneracyjne przyrody.

Bardzo ważnym elementem tego procesu jest edukacja na rzecz zrównoważonego rozwoju (EZR), która dostarcza wiedzy na temat wpływu codziennych wyborów na przyszłość naszej Planety. Decyzje, takie jak: zakupy artykułów spożywczych, ubrań, wybór środka transportu, sposób korzystania z wody i prądu, ograniczenie ilości produkowanych odpadów czy ich właściwa segregacja, to kluczowe elementy zrównoważonego rozwoju. EZR pomaga uświadomić, że poprzez zmianę nawyków i sposobu myślenia, wpływamy nie tylko na nasze otoczenie, ale także na klimat oraz przyszłość naszą i następnych pokoleń.

Jedną z takich inicjatyw edukacyjnych jest projekt realizowany przez IOŚ-PIB, Klimada 2.0, czyli „baza wiedzy o zmianach klimatu i adaptacji do ich skutków oraz kanałów jej upowszechniania w kontekście zwiększania odporności gospodarki, środowiska i społeczeństwa na zmiany klimatu oraz przeciwdziałania i minimalizowania skutków nadzwyczajnych zagrożeń”. Projekt ma za zadanie uzmysłowienie społeczeństwu, że zmiany klimatu to jeden z najpoważniejszych problemów, z jakim przyszło się nam mierzyć w XXI wieku, a to jakie decyzje podejmujemy obecnie, będzie miało ogromny wpływ na to, czy uda nam się je zatrzymać.

Z tej okazji zweryfikuj swój ślad wodny

Dzień Ziemi (ang. Earth Day), to międzynarodowa inicjatywa, której celem jest promowanie postaw proekologicznych w społeczeństwie. Data 22 kwietnia od ponad 50 lat stanowi okazję do refleksji nad aktualną sytuacją naszej planety. Co roku obchodom towarzyszy myśl przewodnia, która jest poświęcona wybranemu zagadnieniu z zakresu ekologii i ochrony środowiska. Tegoroczne hasło to: „Invest in Our Planet” („Zainwestuj w naszą planetę”). Tym samym organizatorzy zwracają uwagę na potrzebę podjęcia pilnych działań służących ochronie przyrody, ponieważ „ zielona przyszłość to dostatnia przyszłość”[1], a co za tym idzie, interes zarówno nas, jak i przyszłych pokoleń. Niemal każda nasza aktywność pozostawia po sobie ślad. W kontekście środowiska najczęściej mowa o „śladzie węglowym”, jednak nie mniej istotny jest „ślad wodny”. Czym jest i jak go ograniczyć? Odpowiedzi udzielają eksperci Instytutu Ochrony Środowiska – Państwowego Instytutu Badawczego.

Na ślad wodny składa się zarówno nasze pośrednie, jak i bezpośrednie zużycie wody. Co kryje się pod tymi pojęciami? Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy zweryfikować, jak zużywamy wodę.

O tym, że przy myciu zębów należy zakręcać kran, słyszeliśmy już wielokrotnie – to przykład zużycia bezpośredniego. Mamy na nie bezpośredni wpływ i możemy w prosty sposób kontrolować ilość zużywanej przez nas wody. Zużycie bezpośrednie wiąże się z wykonywanymi przez nas czynnościami, m.in. myciem, praniem, zmywaniem, podlewaniem ogrodu.

Nasze wykorzystanie wody nie ogranicza się jednak tylko do czynności wykonywanych w kuchni, łazience czy ogrodzie. Codziennie przyczyniamy się do zużycia dużych ilości wody przy zakupie różnych produktów, od spożywanej żywności, papieru, ubrań, mebli, sprzętu po biopaliwa. W ten sposób pośrednio wpływamy na zasoby wodne na całym świecie.

Bezpośrednie zużycie stanowi tylko 3% śladu wodnego w skali światowej. Pozostałe 97% to tak zwane pośrednie zużycie wody.

Czym jest pośrednie zużycie wody?

Czy pijąc kawę, zużywamy tylko tyle wody, ile znajduje się w filiżance? Niestety nie. Pośrednie zużycie wody oznacza wodę zużytą na wszystkich etapach jej produkcji. W przypadku owoców i warzyw będzie to np. woda niezbędna do wegetacji roślin, woda opadowa oraz woda zużyta przez rolników/sadowników do nawadniania upraw. W przypadku produktów przetworzonych do tej ilości trzeba doliczyć wodę wykorzystywaną w całym procesie produkcji.

Rodzaje śladu wodnego

Możemy wyróżnić 3 rodzaje śladu wodnego.

Po co mierzy się ślad wodny?

Zdaniem twórcy koncepcji śladu wodnego, profesora Ariena Y.Hoekstra,  zainteresowanie śladem wodnym wynika z faktu, że wpływ człowieka na środowisko można ostatecznie powiązać z konsumpcją ludzi, a problemy takie jak niedobór wody i zanieczyszczenie można lepiej zrozumieć i rozwiązać, biorąc pod uwagę całość produkcji i łańcuchy dostaw.

Ślad wodny pomaga nam zrozumieć, w jakim celu nasze ograniczone zasoby słodkiej wody są konsumowane i zanieczyszczane – czytamy na waterfootprint.org

Jak zmniejszysz swój ślad wodny?

Aby zmniejszyć swój ślad wodny, staraj się ograniczyć zarówno bezpośrednie, jak i pośrednie zużycie tego jednego z najcenniejszych zasobów naturalnych.

Bezpośrednie zużycie wody ograniczysz:

Pośrednie zużycie wody ograniczysz:

Oblicz swój ślad wodny, korzystając z kalkulatora na stronie https://waterfootprint.org/en/resources/interactive-tools/personal-water-footprint-calculator/personal-calculator-extended/ i podejmij odpowiednie kroki, aby go zmniejszyć.

Korzystaj ze środowiska, w tym z zasobów wodnych, w sposób rozważny i świadomy. Zwróć uwagę na to, ile wody wykorzystujesz bezpośrednio. Nie rób zbyt dużych zapasów artykułów żywnościowych, bo wiele z nich trafia później do kosza na śmieci. Zastanów się, w jaki jeszcze sposób możesz ograniczyć swój ślad wodny.

Pamiętaj, każde działanie, nawet z pozoru niewielkie, będzie miało ogromne znaczenie, jeśli będzie podejmowane przez wiele osób.

Ślad wodny na świecie

Zużycie wody w różnych krajach zależy nie tylko od posiadanych zasobów wodnych, ale także od stylu życia mieszkańców.

Ślad wodny a zmiany klimatu

Nieregularne opady i coraz częściej występujące długie okresy suche zmuszają nas do przemyśleń na temat sprawnego gospodarowania zasobami. Zasoby słodkiej wody w Polsce są mocno ograniczone, stąd konieczne jest podejmowanie dobrych praktyk związanych z podnoszeniem retencji, zbieraniem deszczówki, ograniczaniem powierzchni nieprzepuszczalnych oraz stosowanie nowoczesnych technologii, ograniczających zużycie wody w zakładach przemysłowych. Skutki zmian klimatu już teraz determinują naszą codzienność. Wobec tego każde działania zaradcze i naprawcze, jakie podejmujemy, są kluczowe w kontekście przyszłości całej Planety i życia na Ziemi. Inicjatywy, takie jak projekt Klimada 2.0 realizowany przez Instytut Ochrony Środowiska-Państwowy Instytut Badawczy oraz towarzysząca mu kapania informacyjno-promocyjna „Klimat się zmienia. Zmień sposób myślenia!” mają na celu pokazać nam wszystkim, że stan środowiska naturalnego ulega coraz większej degradacji i tylko od nas zależy, czy przyszłe pokolenia będą w stanie żyć na naszej Planecie.

Więcej informacji na temat tego, co możesz zrobić, znajdziesz na stronie: https://klimada2.ios.gov.pl/kategoria/co-ty-mozesz-zrobic/


[1] https://www.earthday.org/earth-day-2022/

22 marca obchodzimy Światowy Dzień Wody. To dobra okazja, aby zastanowić się nad sposobem, w jaki z niej korzystamy. Liczby mówią same za siebie. Na jednego mieszkańca naszego kraju przypada średnio ok. 1,56 mln litrów/rok, podczas gdy średnia dla Europy jest niemal 3-krotnie większa (4,56 mln litrów/rok)[1]. Tym samym zasoby wodne Polski są jednymi z najniższych w Europie, dlatego tak istotne jest prawidłowe zarządzanie nimi.

Ostatnio coraz częściej mówi się o globalnym ociepleniu, jego przyczynach i konsekwencjach, nie tylko dla środowiska, ale także dla szeroko rozumianej gospodarki. Między innymi dlatego tegorocznym hasłem obchodów Światowego Dnia Wody jest „Woda i zmiany klimatu”.

Zmiany, których obecnie doświadczamy oraz te prognozowane, sprawiają, że dostępność wody staje się coraz mniejsza, a proces ten będzie stale postępował. Długie okresy bezopadowe, które dotykają Polskę (w zeszłym roku skutki suszy odczuło 15 z 16 województw) przerywane są przez krótkotrwale, ale zarazem bardzo intensywne opady o charakterze nawalnym. Efekt? Nagłe powodzie, które paraliżują całe miasta. Również coraz krótszy czas występowania pokrywy śnieżnej i jej malejąca grubość sprawiają, że wody podziemne nie są odpowiednio zasilane na wiosnę. Coraz dłuższe okresy występowania wysokich temperatur, negatywnie wpływają na takie sektory jak rolnictwo oraz energetyka. Mniejsze zbiory to wyższa cena owoców i warzyw, a koszt ten ponoszą konsumenci.

Problem pogarszającej się dostępności wody jest zauważany na różnych poziomach administracji rządowej i samorządowej, przez instytucje naukowe, organizacje pozarządowe oraz firmy wykorzystujące wodę do swojej działalności. Podejmuje się szereg inicjatyw mających na celu przeciwdziałanie skutkom suszy. Realizuje się inwestycje zwiększające retencję lokalną, takie jak chociażby w Bydgoszczy[2]. Wdraża się również technologie oszczędzające wodę, m.in. zamknięte obiegi wody wykorzystywanej do chłodzenia w elektrowniach.

Woda – masz na nią wpływ

Niezmiernie ważnym aspektem jest kwestia edukacji. Już najmłodsze dzieci powinny być uczone, że wodę należy oszczędzać i zakręcać przy myciu rąk czy zębów. Według US Green Building Council, zakręcając wodę przy myciu zębów, za każdym razem jesteśmy w stanie zaoszczędzić nawet 11 litrów wody. Natomiast zamiana kąpieli w wannie na szybki, 4-minutowy, prysznic to jednorazowa oszczędność nawet 50-60 litrów. Do tego wszystkiego dochodzą nowoczesne sprzęty AGD, które zużywają mniejszą ilość H₂O, czy coraz bardziej wpisująca się w nowoczesne trendy specjalnie zaprojektowana instalacja bazująca na odzysku wody.

Każdy z nas może i powinien starać się oszczędzać wodę w codziennym życiu pomimo tego, iż jej zużycie na cele komunalne stanowi zaledwie 20% pobieranej wody. Powinniśmy zwracać uwagę na pozornie błahe i doskonale znane sprawy, jak na przykład stosowanie szczelnych kranów, montowanie spłuczek z opcją mniejszego spłukiwania, mycie naczyń w zmywarkach, a nie pod bieżącą wodą, zastępowanie kąpieli w wannie prysznicem, stosowanie tzw. ekologicznych baterii wyposażonych w perlatory, zakręcanie wody, zawsze wtedy, kiedy z niej nie korzystamy, wykorzystywanie nowoczesnego, oszczędzającego wodę sprzętu AGD. Pozwoli to uzyskać wymierne oszczędności. Warto jednak pamiętać, iż każdy z nas pośrednio ma również wpływ na zużycie wody przez przemysł, gdzie jest ono największe i wynosi 70% pobieranej wody oraz rolnictwo i leśnictwo, gdzie wartość ta wynosi 10%. Robimy to przez nasze decyzje zakupowe. Powinniśmy pamiętać, aby kupować tylko to, czego potrzebujemy, w odpowiednich ilościach, a w miarę możliwości wybierać przede wszystkim te artykuły, których wytworzenie było najbardziej neutralne dla środowiska. Warto przy tym pamiętać o tzw. śladzie wodnym będącym wskaźnikiem zużycia wody niezbędnej do wytworzenia danego produktu – komentuje Michał Marcinkowski, hydrolog, główny specjalista projektu Klimada 2.0, realizowanego przez Instytut Ochrony Środowiska – Państwowy Instytut Badawczy.

Ślad wodny twoich zakupów

Jak wynika zdanych GUS, w latach 2000-2017 pobór wody na potrzeby gospodarki narodowej i ludności zmniejszył się o około 9%, z poziomu 11 do 10,1 bilionów litrów. Racjonalne decyzje zakupowe mogą przyczynić się do jeszcze większego obniżenia tej wartości. Odpowiedzialne zachowania konsumenckie powinny się odnosić m.in. do dwóch kwestii: nabywania dóbr rzeczywiście potrzebnych oraz tych, których wytworzenie było najbardziej neutralne dla środowiska, np. poprzez mniejsze zużycie zasobów naturalnych. W ostatnim czasie wiele się słyszy na temat „śladu węglowego”, jednak mało kto ma świadomość, że istnieje również „ślad wodny”.

Ślad wodny to według Water Footprint Network wskaźnik zużycia wody słodkiej przez konsumenta lub producenta, uwzględniający bezpośrednie i pośrednie jej zużycie. Może być mierzony w jednostce czasu lub w odniesieniu do całego procesu wytwarzania. Warto zaznaczyć, iż ślad wodny może być określany nie tylko dla produktów, ale również dla procesów, konsumentów, ich grup, czy też miast, firm, itd. Na przykład średni ślad wodny mieszkańców Polski wynosi 3 900 litrów/dobę, co rocznie daje sumę około 54 mld litrów. Są to wartości zbliżone do średniej światowej określonej dla krajów o liczbie ludności powyżej 5 milionów. Dla porównania ślad wodny 1 kg ogórków to 353 litry, 250 ml herbaty to 27 litrów, kilograma sera żółtego to 3 178 litrów, zaś kilograma czekolady i wołowiny to odpowiednio aż 17 196 i 15 415 litrów[3]. Odpowiedzialne zachowania konsumenckie, powinny przejawiać się przede wszystkim przez nabywanie produktów oraz dóbr rzeczywiście potrzebnych, które zostaną przez konsumenta w odpowiedni sposób wykorzystane i nie zostaną zmarnowane.

Marnotrawstwo żywności to również marnotrawstwo wody

Zakupiona, niewykorzystana żywność i inne produkty trafiają do odpadów. W Europie wyrzuca się średnio ok. 179 kg żywności/osobę rocznie. Szacuje się, że w samej Polsce wynik ten wynosi aż 235 kg, gdzie do kosza najczęściej trafia aż 50% kupionego pieczywa oraz 1/3 warzyw i wędlin. Produkcja żywności stanowi obciążenie dla środowiska, między innymi poprzez nakłady wody i energii, które są marnotrawione wraz z wyrzuconą żywnością. Wyrzucenie do kosza 1 kg wieprzowiny wiąże się ze zmarnowaniem ok. 6 000 litrów wody użytej do jej wyprodukowania, a 1 kg wyrzuconego chleba  to 1 600 litrów.

Skutki takiego marnotrawstwa odbijają się nie tylko na domowym budżecie, ale mają również wymiar ekonomiczny, społeczny i ekologiczny.


[1] https://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/pdfscache/1182.pdf

[2] bydgoski projekt „Budowa i przebudowa kanalizacji deszczowej i dostosowanie sieci kanalizacji deszczowej do zmian klimatycznych na terenie miasta Bydgoszczy”

[3] www.waterfootprint.org

1 lutego obchodzimy dzień bez oleju palmowego. Według raportu Frost & Sullivan[1] w Polsce na jednego mieszkańca przypada aż 9,8 kilograma tego tłuszczu rocznie. Jest to najczęściej wykorzystywany olej roślinny na świecie, wg  szacunków FAO[2] wynika, że do roku 2050 popyt na ten surowiec potroi się. Mimo tego, nie cieszy się on jednak dobrą opinią – w całej Unii Europejskiej obowiązują ograniczenia dotyczące jego wykorzystania. Z czego wynika jego zła reputacja?

Dzięki swojej niskiej cenie olej palmowy jest składnikiem wielu produktów spożywczych, takich jak margaryny, słodycze, czekolada, lody i inne wyroby cukiernicze. Im produkt jest tańszy i bardziej przetworzony, tym większe jest prawdopodobieństwo, że w jego składzie będzie on obecny. Cena oleju palmowego wynika w dużej mierze z jego wydajności. Z 1 hektara upraw olejowca gwinejskiego można uzyskać aż 4,14 ton oleju rocznie, podczas gdy z tego samego areału słonecznika lub rzepaku uzyskamy w ciągu roku jedynie 0,53 i 0,69 tony[3]. I o ile ten surowiec w swojej pierwotnej formie zawiera witaminy, składniki odżywcze i ma pozytywny wpływ na zdrowie, to my najczęściej konsumujemy go w postaci przetworzonej i utwardzonej, a to już nie jest korzystne dla naszego organizmu. Według raportu EFSA (Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności), olej palmowy może być znacznie bardziej rakotwórczy niż jakikolwiek inny olej dostępny na rynku. Jednak wysoka zawartość nasyconych kwasów tłuszczowych i rakotwórcze działanie to nie koniec właściwości ubocznych tego produktu.

Kontrowersje wokół pozyskiwania oleju palmowego

Nieustannie rosnące globalne zapotrzebowanie rynku spożywczego na olej palmowy przyczynia się do zanikania w zastraszającym tempie lasów deszczowych. To właśnie na terenach pokrytych dżunglą, występują najlepsze warunki do wzrostu olejowców. W niektórych częściach świata, przede wszystkim w Indonezji, która jest największym producentem oleju palmowego, w niekontrolowany sposób wycinane i wypalane są ogromne obszary tych dziewiczych obszarów pod plantacje. Obecnie obsadzone palmami olejowymi[4] jest już 14 milionów hektarów tamtejszych ziem, co odpowiada ponad 1/3 powierzchni Polski.

– Wylesianie wpływa negatywnie nie tylko na zmniejszenie różnorodności biologicznej samego lasu tropikalnego, ale także przyczynia się do powodzi, tworzenia osuwisk oraz wymierania wielu gatunków zwierząt, takich jak słonie, nosorożce, tygrysy czy orangutany. Młode tych ostatnich potrzebują około 10 lat do usamodzielnienia się. Duża ilość informacji potrzebnych do przyswojenia, a co za tym idzie, długi proces uczenia sprawiają, że orangutany są wyjątkowo wrażliwe na dynamiczne zmiany zachodzące w ich środowisku naturalnym i tym samym stały się symbolem wycinania lasów na Sumatrze – komentuje dr inż. Krystian Szczepański, Dyrektor Instytutu Ochrony Środowiska-Państwowego Instytutu Badawczego, realizującego projekt Klimada 2.0.

Szacuje się, że w wyniku działalności człowieka w zaledwie 16 lat (1999-2015) wyginęła niemal połowa populacji orangutanów[5].  Skala zniszczeń wynikających z wypalania lasów deszczowych jest dobrze widziana z satelity NASA[6]. Jednak na problem ten nie można patrzeć „z góry” w zero-jedynkowy sposób, ponieważ jest on dużo bardziej złożony.

Olej palmowy źródłem globalnego sporu

Plantacje olejowca to miejsca pracy dla lokalnej społeczności oraz ważny element gospodarki krajów rozwijających się, nad którymi zawisły teraz czarne chmury. Dlaczego? Przyjęty przez Komisję Europejską w marcu tego roku plan wycofywania się z biopaliw może mocno uderzyć w kraje dostarczające do Europy biopaliwa wyprodukowane z biokomponentów, w tym oleju palmowego. Czy jest to dobre posunięcie?

– W ślad za Międzynarodową Unią Ochrony Przyrody, uważam, że zakazanie sprowadzania produktów na bazie oleju palmowego niesie za sobą ryzyko. Nie tylko nie powstrzymamy wylesiania indonezyjskiej dżungli, ale wręcz będziemy pozyskiwać jeszcze większe obszary, tylko pod innymi szerokościami geograficznymi pod uprawę rzepaku, soi i słonecznika. Ogólnoświatowa dyskusja na temat oleju palmowego powinna skupić się nie na jego demonizacji, lecz na bardziej zrównoważonych metodach uprawy palmy olejowej, bieżącej kontroli plantacji oraz certyfikacji pozyskanego surowca. Zdaję sobie sprawę, że wpłynie to na cenę samego oleju. Jest to jednak czynnik, który może skłonić wielkie korporacje do zmiany procesów produkcji bądź doskonalenie obecnych mechanizmów – komentuje dr inż. Krystian Szczepański, Dyrektor IOŚ-PIB, realizującego projekt Klimada 2.0.

Niestety, certyfikowany olej palmowy, dający gwarancję jego pochodzenia, stanowi zaledwie 19% całkowitej światowej produkcji[7]. Co gorsze, firmy z premedytacją wykorzystują „zielony” surowiec głównie w produktach kierowanych na rynek europejski, gdzie konsumenci bardziej zwracają uwagę na skład produktów. Do Indii i Chin, gdzie popyt oleju palmowego jest największy na świecie, a cena napędza popyt konsumentów, niestety wykorzystywany jest już niecertyfikowany, tańszy surowiec[8].

Co Ty możesz z tym zrobić?

Trudno oczekiwać, że w obliczu zwiększającej się populacji na Ziemi (a co za tym idzie zapotrzebowania na żywność), plantacje palmy oleistej znikną z powierzchni naszej planety. To, co możemy zrobić jako społeczeństwo, to czytać etykiety i swoimi decyzjami zakupowymi wywierać wpływ na producentów. Bardziej zrównoważona produkcja i świadoma konsumpcja to nie tylko szansa dla przyszłych pokoleń, ale także dla nas samych.


[1] Wpływ konsumpcji oleju palmowego w Polsce na globalne środowisko naturalne i analiza możliwości jego zastąpienia przez inne oleje roślinne, raport Frost & Sullivan dla Fundacji WWF Polska, 2019

[2] Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa

[3] http://przemyslspozywczy.eu/wp/wp-content/uploads/2011/06/OLEJ.pdf

[4] https://www.reuters.com/article/us-indonesia-ispo/indonesia-certifies-a-record-amount-of-palm-plantations-as-sustainable-idUSKCN1R80GJ

[5] https://www.sciencealert.com/the-world-s-orangutan-population-halved-in-last-16-years

[6] https://earthobservatory.nasa.gov/images/145614/smoke-blankets-borneo

[7] Impact Report 2018, Roundtable on Sustainable Palm Oil, https:// rspo.org/key-documents/impact-reports 20/12/18

[8] https://www.reuters.com/article/us-palmoil-sustainability/palm-oil-body-to-wield-stick-to-get-consumer-goods-giants-to-go-green-idUSKBN1WV0RT

Zbliżający się okres świąteczny to czas, w którym wiele osób wpada w sidła nadmiernego konsumpcjonizmu. Wszechobecne reklamy i promocje kuszące nas z każdej strony, ozdoby i choinki sprawiają, że zaczynamy działać impulsywnie i pod wpływem emocji zapominamy o zdrowym rozsądku i o skutkach naszych konsumenckich decyzji. W tym roku, według badania firmy Deloitte[1], przeciętna polska rodzina wyda na świąteczne zakupy 1521 zł, czyli o 5% więcej niż w roku ubiegłym. Kwota ta negatywnie wpływa nie tylko na zasobność naszego portfela , ale także, a może nawet przede wszystkim, na stan środowiska naturalnego.

Kupujemy coraz więcej

Badania przeprowadzone przez Deloitte jasno pokazują, że kwoty, które przeznaczamy na świąteczne zakupy, z roku na rok rosną. W 2019 roku Polacy wydadzą o 5% więcej niż rok wcześniej, czego powodem jest lepsza sytuacja finansowa oraz akcje promocyjne, na które wskazało aż 44% badanych. I chociaż informacja ta dotyczy pozornie jedynie stanu naszego konta, należy pamiętać, że to, co kupujemy i w jakich ilościach, ma realny wpływ na środowisko naturalne oraz postępujące globalne ocieplenie. Czy w tej świątecznej gorączce możliwa jest zrównoważona, ekologiczna konsumpcja? Okazuje się, że tak!

– Jak wynika z raportu „Konsumenci a gospodarka obiegu zamkniętego” kupujemy dużo za dużo nie licząc się z kosztami ekologicznymi – aż 40% badanych przyznało, że kupuje więcej, niż naprawdę potrzebuje. Nasze nawyki i wybory konsumenckie mają istotny wpływ na środowisko i  walkę ze zmianami klimatu, które stają się coraz bardziej odczuwalne także w Polsce. Dlatego zanim pomyślimy o zakupie „zabawnego świątecznego swetra”, upewnijmy się, że obdarowany będzie go nosił. Sprawdźmy surowce, z jakich wykonane są zabawki dla naszych dzieci, kosmetyki i inne przedmioty, które kupujemy na świąteczne podarunki. Zwróćmy też uwagę na opakowania – to ważne, bo rocznie każdy z nas produkuje średnio ponad 300 kg śmieci, a co trzeci śmieć w koszu to opakowanie – komentuje Barbara Rajkowska, Pełnomocnik ds. Realizacji Projektu Klimada 2.0.

Święta zero waste

Podczas Świąt Bożego Narodzenia, poza rosnącymi z roku na rok wydatkami, znacznie wzrasta również ilość wytwarzanych przez nas odpadów. Stanowi to poważny problem środowiskowy i aby zrozumieć jego skalę, wystarczy spojrzeć na Wielką Pacyficzną Plamę Śmieci (waży kilkadziesiąt ton i zajmuje powierzchnię 1,6 mln km2, czyli jest pięć razy większa niż Polska!), która jest jednym z najbardziej ekstremalnych przykładów wpływu odpadków na planetę. Wystarczy jednak odrobina dobrej woli, a nasze Święta będą nie tylko zdrowe i szczęśliwe, ale także ekologiczne. Z pomocą przyjdzie nam coraz bardziej popularna idea „zero waste”, co dosłownie oznacza „zero odpadów”. Jej najważniejszą zasadą jest 5R:

  1. Refuse – Odmawiaj
  2. Reduce – Redukuj
  3. Reuse – Użyj ponownie
  4. Recycle – Przetwarzaj i przerabiaj
  5. Rot – Kompostuj

Zmiana sposobu myślenia i naszych przyzwyczajeń czasem wymaga od nas wysiłku, jednak dla naszej planety jest to niezwykle istotne. Ograniczenie ilości produkowanych śmieci pozytywnie wpłynie na stan środowiska, a przy okazji pozwoli znacząco zmniejszyć wydatki na przedświąteczne przygotowania.

Ekologicznie pod choinką

Święta to również czas obdarowywania najbliższych. Najlepiej byłoby zrezygnować z prezentów materialnych i zamiast nich podarować bliskim swój czas. „Przedmioty” są jednak tak mocno zakorzenione w naszej tradycji, że większości z nas trudno byłoby się bez nich obejść. Zadbajmy więc o to, aby podarunki były przemyślane i praktyczne. Zamiast kupować kolejną parę skarpetek lub płyn do kąpieli wybierajmy prezenty w formie doświadczeń: bilet do teatru, voucher do SPA, karnet na jogę czy kurs szycia. Jeśli natomiast mamy trochę więcej czasu możemy podarunki zrobić własnoręcznie. Domowe konfitury, nalewka, czapka zrobiona na drutach będą dla osoby obdarowanej czymś więcej niż tylko przedmiotami. Jeśli jednak musimy kupić prezenty w formie dóbr materialnych, wybierzmy te, które są wysokiej jakości, posiadają ekologiczne certyfikaty lub pochodzą z materiałów z recyklingu. Upewnijmy się także, że prezent nie będzie się kurzył na półce albo, co gorsze, nie wyląduje na śmietniku. Nie ma nic złego w tym, aby zapytać, czego dana osoba potrzebuje – prezent nie zawsze musi być niespodzianką. Ta praktyka sprawdza się zwłaszcza przy obdarowywaniu dzieci. Warto skonsultować z rodzicami malucha co znalazło się w liście do Świętego Mikołaja. Dobrą praktyką jest także rodzinna składka na jeden droższy prezent. Przy okazji prezentów zadbajmy również o ekologiczne opakowania. Większość z nas ma w domu szufladę z torebkami na prezenty, wstążkami i kokardkami z poprzednich lat – dajmy im kolejne życie i wykorzystajmy to, co już mamy.

Przemyślane dekoracje

Choinka żywa czy sztuczna? Dylemat przed którym większość z nas staje każdego roku. Odpowiedź jest jednak inna – wypożyczona. W wielu polskich miastach można wypożyczyć choinkę w doniczce, która po świętach trafi z powrotem do lasu, a na kolejne będzie do wypożyczenia już trochę wyższa. Jeśli nie mamy takiej możliwości, zdecydowanie wybierzmy żywą choinkę w donicy. Po Świętach będzie można ją przesadzić do ogródka lub postawić na tarasie. Zwróćmy uwagę, czy drzewko faktycznie pochodzi ze zrównoważonej hodowli i czy posadzone zostało z korzeniami – często bowiem zdarza się, że te powszechnie sprzedawane są ich pozbawione. Dekorując nasze domy i mieszkania zrezygnujmy ze sztucznych błyskotek i nie ekologicznych świecidełek – ozdóbmy choinkę samodzielnie wykonanymi dekoracjami, najlepiej z naturalnych materiałów, które nadają się do kompostowania lub zjedzenia: piernikami, cukierkami, sznurem z popcornu, suszonymi owocami. Jeśli jednak musimy kupić ozdoby świąteczne, postarajmy się aby były wykonane z naturalnych tworzyw lub były to przedmioty wysokiej jakości – tylko wtedy przetrwają długie lata i nie zaszkodzą środowisku. Pozostaje jeszcze jedna istotna kwestia: oświetlenie. Trudno wyobrazić sobie Święta Bożego Narodzenia bez lampek, które rozświetlą najkrótsze dni w roku i wprowadzą wyjątkowy nastrój. Szacuje się, że sznur 100 lampek świątecznych włączany na 10 godzin dziennie przez 12 dni powoduje wytworzenie dwutlenku węgla, w ilości takiej, która by wystarczyła do napełnienia 60 balonów. Najlepszym rozwiązaniem będą energooszczędne lampki LED-owe. Warto także pamiętać, żeby przy wyjściu z domu wyłączać świąteczne oświetlenie – nie tylko w trosce o oszczędność prądu i środowisko naturalne, ale także bezpieczeństwo.

Naturalnie przy stole

Kolejnym nieodzownym elementem Świąt, który potencjalnie zagraża środowisku naturalnemu, jest suto zastawiony stół. Zdarza się, że przygotowujemy zdecydowanie zbyt dużo jedzenia w stosunku do rzeczywistego zapotrzebowania i apetytu naszych gości. Ostatecznie ląduje ono w koszach na śmieci, co w dzisiejszych czasach jest stratą, na którą nie możemy sobie pozwolić.

 – Skutki marnotrawstwa żywności odbijają się nie tylko na domowym budżecie, ale wiążą się ze znaczącymi stratami cennych zasobów, takich jak grunty, woda oraz energia. To, co kupujemy i w jakich ilościach, ma realny wpływ na środowisko naturalne oraz postępujące globalne ocieplenie – komentuje Barbara Rajkowska, Pełnomocnik ds. Realizacji Projektu Klimada 2.0

Przed świątecznymi zakupami sporządźmy listę, której będziemy się trzymać niezależnie od kuszących nas niskich cen i okazji specjalnych w sklepach. W miarę możliwości kupujmy na pobliskich targach, pamiętając o tym jaką odległość musi pokonać jedzenie zanim trafi na talerz. Dzięki temu ograniczymy ślad węglowy i negatywny wpływ transportu produktów na środowisko. Poza tym produkty sprzedawane lokalnie na targach i bazarach często pochodzą z ekstensywnych[1] upraw oraz ekologicznych hodowli, a do tego są dużo smaczniejsze i zdrowsze. Jeśli mimo dobrego planu po Świętach pozostało nam jedzenie, przekażmy je zaproszonym gościom lub zamroźmy. Możemy też podzielić się posiłkiem z potrzebującymi, oddając jedzenie w ramach akcji zbierania żywności  organizowanych np. przez Banki Żywności.

Klimat się zmienia, zmień sposób myślenia

Istnieje wiele sposobów na to, aby Boże Narodzenie było czasem magicznym i wyjątkowym, nie tylko dla nas i naszych bliskich, ale także dla naszej planety. Coraz poważniejsze i bardziej widoczne konsekwencje zmian klimatu wcześniej czy później wymuszą na nas zmiany również w postrzeganiu Świąt i w sposobach, na jakie je obchodzimy. Zmiana sposobu myślenia i naszych przyzwyczajeń wymaga wysiłku, jednak warto podjąć ten trud aby utrzymać nasze środowisko w bezpiecznym i przewidywalnym stanie.

Właśnie dlatego jednym z kluczowych zadań projektu Klimada 2.0 realizowanego przez IOŚ-PIB jest kampania informacyjno-promocyjna prowadzona pod hasłem „Klimat się zmienia. Zmień sposób myślenia!”. Głównym celem kampanii jest dostarczenie niezbędnych informacji na temat zmian klimatu i możliwości adaptacji do ich skutków strategicznym grupom odbiorców, a także edukacja społeczeństwa, jak za pomocą codziennych dobrych nawyków zmniejszać wpływ na globalne ocieplenie i chronić środowisko naturalne.


[1] Deloitte, „Zakupy świąteczne 2019”

[2] Rolnictwo ekstensywne – rodzaj rolnictwa, w którym nie wykorzystuje się pestycydów, czy nawozów mineralnych